<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999</id><updated>2009-12-18T21:16:55.912+02:00</updated><title type='text'>FYM</title><subtitle type='html'>www.polis2008.pl        Tyran z Miasta Pana Cogito</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default?orderby=updated'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;orderby=updated'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>283</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-4594717322546258603</id><published>2009-12-18T14:55:00.001+02:00</published><updated>2009-12-18T15:00:32.581+02:00</updated><title type='text'>To idzie młodość jak diabli</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2008/12/17/article-1096963-052905DB0000044D-521_468x468.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 468px; height: 468px;" src="http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2008/12/17/article-1096963-052905DB0000044D-521_468x468.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No kto by pomyślał, że dzielni nastoletni bojcy przeciwko krzyżowi w szkole, będą zmuszeni do domagania się interwencji Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka? Na szczęście ta ostatnia z marszu odpowiedziała na zapotrzebowanie, okazało się bowiem, iż jeden z kaczystów, prof. R. Legutko, ośmielił się nazwać antykatolickich bojców „rozwydrzonymi i rozpuszczonymi przez rodziców smarkaczami”, a przy okazji ich akcję nazwać „szczeniacką zadymą”. Oczywiście, że Legutko nie dostrzegł, że to idzie, jak we wczesnych latach 50., młodość i śpiewa, toteż bezbożników nazywać smarkaczami się nie godzi, a akcji przeciwko krzyżom, zadymą, tym bardziej. Zresztą podejrzewanie, iż licealiści nie działali spontanicznie (z porywu serca), lecz jakiś diabeł ich do tego działania namówił (i w szkole, i w odniesieniu do Helsińskiej Fundacji) – to wyraz spiskowej teorii dziejów, która, jak wiadomo, w Polsce jest zakazana poza jednym przypadkiem, tj. gdy Rywin do Michnika przyszedł wysłany przez jakichś do dziś nie do końca rozpoznanych spiskowców. To że z akcją bojcy ruszyli po słynnym wyroku dotyczącym włoskiej szkoły, to rzecz jasna, przypadkowa koincydencja. Domyślamy się, że bojcom krzyże przeszkadzały przez długie lata, ale świadomość klasowa dojrzewała powoli, aż w końcu dojrzała do walki z klerykalizmem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„O wyroku Trybunału dyskutowaliśmy na lekcji etyki. Tam wyszła inicjatywa zbierania podpisów pod wnioskiem do dyrekcji, ale jak to w takich przypadkach bywa, podpisało się tylko osiem osób, a część odpowiedziała wymijająco. Postanowiliśmy więc nie czekać na innych i sami wystosowaliśmy pismo. Nie może być tak, że instytucja publiczna finansowana przez wszystkich podatników, a taką jest przecież szkoła, faworyzuje wyznawców jednej tylko religii.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że tak. Sądzę, iż bojcy powinni się przy okazji domagać odszkodowania, że musieli korzystać z usług instytucji edukacyjnych (w podstawówkach też przecie krzyże, panie dzieju), narzucających im katolicki światopogląd. Bojcy, jak pisze zatroskana „GW”, chcą walczyć „o honor” naruszony przez Legutkę. Honor bojca, rzecz święta, jak hartowana stal. Miejmy nadzieję, że z pokazowego procesu będzie na stronie „gazety” relacja minuta po minucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z bojowniczek, tow. Zuzanna, uważa, że „będzie dobrą nauczką” wyegzekwowanie od pozwanego paru tysięcy złotych na cele społeczne. Ja myślę, że parę tysięcy to za mało – żeby Legutko popamiętał lekcję wojującego ateizmu, powinno się mu skonfiskować majątek i przeznaczyć na budowę szkoły dla proletariuszy wszystkich krajów. Już kiedyś takie szkoły powstawały w peerelu powoływane przez postępowców z TPD itd. i podejrzewam, że wielu z tych postępowców wciąż jeszcze trzyma się na nogach, więc mogłoby nie tylko lekcje poprowadzić, ale i cały bój o oświatę. Tak jak w latach komunistycznej walki z klerem i katolicką ciemnotą.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jest i młodsze pokolenie, a tu, uczestniczący choćby w „debacie” o krzyżach, niezawodny J. Hartman, niezwiązany z B'nai B'rith i z wojującym ateizmem, tylko tak sobie przypadkowo zaproszony na spotkanie z młodzieżą. Hartman z racji wieku na przełomie lat 40. i 50. wykazać się żarliwością ateistyczną nie mógł, więc te pół wieku później musi nadrabiać zaległości, ale przecież wszystko przed nim! I przed takim jak on, także, bo jest przecież tyle tych krzyży do usunięcia. Ja nie wiem, czy życia ateistom starczy, by wszystkie krzyże z Polski pousuwać – nawet gdyby sobie narzucili stachanowskie tempo, ale jak się szybko zabiorą, to kto wie – dzisiaj wszak technika poszła do przodu. Niech tylko nie zdziwią się, jak ta ich akcja odniesie zupełnie odwrotny efekt i w rezultacie katolicka większość przykręci śrubę ateistycznej mniejszości w taki sposób, że zatęsknią do czasów, gdy z Ministerstwem Prawdy szli na udry z oszołomami. Czego ateistom z całego serca życzę.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7379442,Maturzysci_z_XIV_LO_pozwa_europosla_Ryszarda_Legutke.html  &lt;br /&gt;http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,7320659,Mlodzi_nie_chca_krzyza__liceum_zrobi_sale_do_religii.html &lt;br /&gt;http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7369798,Debata_o_krzyzach_w_XIV_LO___zapis.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-4594717322546258603?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/4594717322546258603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/to-idzie-modosc-jak-diabli.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4594717322546258603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4594717322546258603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/to-idzie-modosc-jak-diabli.html' title='To idzie młodość jak diabli'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-4100538776490208729</id><published>2009-12-18T09:56:00.002+02:00</published><updated>2009-12-18T09:59:51.107+02:00</updated><title type='text'>Apokalipsa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www32.patrz.pl/u/f/00/30/68/3068.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 385px; height: 255px;" src="http://www32.patrz.pl/u/f/00/30/68/3068.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od paru dni bombardują nas swoimi mądrościami rozmaici wujkowie dobra rada z tzw. służb drogowych, od których dowiadujemy się, że stan szlaków komunikacyjnych zimą to właściwie kwestia samych kierowców i ich umiejętności. I faktycznie, kto sobie śniegu nie rozjeździ, ten sobie długo i daleko nie pojeździ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska to taki kraj, że wystarczą dwa dni mrozu i lekkie opady śniegu, i już paraliż. Nie trzeba żadnej wojny. A że są stłuczki, kolizje, wypadki, że ktoś ginie? Najwyraźniej przeszarżował. Nawet jeśli go zarzuciło na zakręcie, gdy jechał na trójce, to i tak jego wina, powinien był zredukować do dwójki albo jechać na jedynce. Zawsze zresztą można się poruszać pieszo, oczywiście, jak się wcześniej odśnieży sobie chodnik. Zresztą, jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Dokąd ci ludzie tak gnają, gdy życie jest takie piękne. Np. życie takiego drogowca. Nic nie robi wiosną, nic nie robi latem, niewiele się narobi jesienią, a potem zima i już w ogóle nic nie ma do roboty, tylko siedzieć w dyżurce, odbierać telefony, mówić, że trzeba sytuację przeczekać - i oglądać sobie telewizornię od świtu do nocy albo i dłużej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to zwykle w Polsce bywa – nikt nie jest temu totalnemu bajzlowi winny. Nikt nie wylatuje na zbity pysk z pracy za takie ostentacyjne lekceważenie zagrożeń dla bezpieczeństwa obywateli. Nikt też nie ponosi karnej odpowiedzialności za to, że ludzie trafiają do szpitali lub na cmentarz po tym, jak nieopacznie przemieścili się po zaśnieżonych i oblodzonych drogach, zamiast siedzieć cicho w domu. I ktoś jeszcze wątpi, że żyjemy w odnowionym peerelu? I właściwie nie byłoby nic w tym złego, że „jest jak jest”, czyli, że „spece” mający zadbać o stan polskich dróg, wzruszają ramionami, bo „się nie da” zadziałać na czas, bo albo są opady, albo korki, albo piaskarki nie mają dobrych opon, albo dyrektora ząb boli, albo minister infrastruktury wyjechał na Wyspy Kanaryjskie i komórki nie odbiera, albo nie wiem jeszcze co, bo znamy już peerelowskie maniery „służb cywilnych” – gdyby nie to, że ci ludzie, te instytucje, ich sprzęt etc. - to wszystko opłacane jest z pieniędzy tych kierowców i tych pieszych, którzy potem przeżywają dantejskie sceny na zaśnieżonych i oblodzonych nawierzchniach. Z tego też powodu nie mam nic do owych „służb drogowych”, iż nie wywiązują się ze swoich psich obowiązków, niech jednak siedzą sobie w hangarach czy biurowcach na własny rachunek, niech odpoczywają, niech oglądają sobie telewizję i czytają gazety na własny koszt, a nie obywateli. Wtedy mogą sobie siedzieć zimą na d... do samej śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takim razie jednak tego typu usługi powinny zostać sprywatyzowane, a zabezpieczeniem stanu dróg powinny się zająć firmy, które będą pobierać opłaty za doprowadzenie nawierzchni do jej użyteczności dyżurując zimą przez całą dobę. No tak, tylko czy nie jest to żądanie niemożliwego?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-4100538776490208729?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/4100538776490208729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/apokalipsa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4100538776490208729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4100538776490208729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/apokalipsa.html' title='Apokalipsa'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-1227451308193555896</id><published>2009-12-16T11:13:00.001+02:00</published><updated>2009-12-16T11:20:23.878+02:00</updated><title type='text'>O nihilizmie</title><content type='html'>Nie wiem, czy to przypadek, czy zrządzenie losu, czy coś innego sprawiło, że miałem okazję dziś wysłuchać w RM homilii Jana Pawła II z 12 czerwca 1987 wygłoszonej na Westerplatte, gdzie papież ze stanowczością mówił o porządku prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić. Utrzymać i obronić. „Nie można zdezerterować”. Papież mówił o mocy ducha, mocy sumień, mocy serc, mocy łaski i mocy charakteru. Ale mówił też o samozniszczeniu człowieka, o degradacji człowieczeństwa poprzez alkoholizm, narkomanię, wynaturzenia seksualne i udział w sektach, poprzez relatywizm moralny, który rozmywa ów porządek „prawd i wartości” stojący na straży ludzkiego godziwego działania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem odsłuchałem sobie parokrotnie wystąpienie abp J. Życińskiego na niedawnym spotkaniu opłatkowym służb mundurowych w Lublinie. Odsłuchałem i obejrzałem, bo jest to widok doprawdy nieziemski, gdy oficerowie stoją jak na tureckim kazaniu, wysłuchując przemówienia arcypasterza, który w kontekście nadchodzenia Bożego Narodzenia, w kontekście przyjścia na świat Dobrego Pasterza, głosi rzeczy, od których włos się jeży na głowie. Nie wiem, czy Życiński słuchał ostatnio homilii Jana Pawła II, a jeśli nie, to niezbędne są korepetycje z rekolekcjami włącznie. Wprawdzie toyah pisał już obszernie o całej tej szokującej sprawie obrony senatora Piesiewicza ze strony lubelskiego hierarchy, ale skoncentrował się wyłącznie na kontekście psychologicznym, ja zaś uważam, że należy na tę parodię „obrony Sokratesa”, sformułowaną przez Życińskiego, spojrzeć z nieco ogólniejszej perspektywy – perspektywy wiary i etyki. Nie przypadkowo zatem przywołałem homilię Jana Pawła II, bo to Jego nauczanie, dzięki Bogu, jest dla wielu Polaków drogowskazem, a nie „nauczanie” lubelskiego arcybiskupa, który jeszcze w połowie lat 90. mówił i pisał zupełnie co innego, niż mówi i pisze dziś. Uważam, że tego nie można tak zostawić, ponieważ - ujmując rzecz obrazowo - został przekroczony stan alarmowy i za chwilę wszystkich nas woda (lub krew) zaleje, parafrazując bowiem klasyka z grudnia 13-go roku pamiętnego, można powiedzieć, iż nawet faryzeizm ma pewne granice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życiński tak opisuje sytuację, że „mecenasowi reprezentującemu obiektywne argumenty” przeciwstawiono „język przestępców”, „cytaty z szantażystek” (w wypowiedzi dla KAI padło z kolei określenie „język nihilizmu”, którym przemówiły media) i jednocześnie przypomina, że „miejsce na wyznanie winy” chrześcijanin ma „w konfesjonale”. Ubolewa nad zjawiskiem „kreowania przestępców na poziom autorytetu moralnego” i pojawianiem się „samozwańczych kandydatów na prokuratorów”, którzy reprezentują „jednowymiarowy trybunał sprawiedliwości”. Następnie przypomina zebranym o „naszym poczuciu wspólnoty”, o „jedności ducha”, „jedności ponad kolorem munduru”, ponieważ „ten sam Chrystus przychodzi do nas wszystkich”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mundurowi, jak wspomniałem, zachowują się tak, jakby uczestniczyli w tureckim kazaniu, a przecież są to zwykle ludzie twardzi, ludzie, co wiele widzieli, ludzie egzekwujący prawo – i żaden z nich nie łapie się za głowę i nie krzyczy, jakie Życiński wygaduje przeraźliwe bzdury. Ludziom reprezentującym prawo przedstawia on obronę prawnika, który się stoczył. Obrona ta ubrana jest dodatku w słowa wielkiego oburzenia na tych, co ośmielili się całą kompromitującą owego prawnika, sprawę, upublicznić, korzystając z „dowodów szantażystek”. Tę zaś obronę formułuje ktoś, kogo (w myśl apostolskiej sukcesji) Jezus Chrystus wyznaczył na strażnika, na szafarza Prawa Bożego. Już pominę to, że owa osoba jest kanclerzem katolickiej uczelni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już kiedyś wspomniałem o tym, ale teraz przypomnę, bo wydaje mi się to ważne. Sokrates mylił się, twierdząc, iż wiedza o dobru implikuje cnotliwe, godziwe, dobre postępowanie i dążenie do doskonałości moralnej. Wcale nie. Wiedza o dobru, wiedza o tym, jak należy działać, by żyć godziwie, może się zupełnie rozmijać z tym, jak dany ekspert od etyki i prawa postępuje, a nawet stać się całkiem niezłą zasłoną do zgoła niemoralnego działania – przykład Piesiewicza jest tu niezwykle wyrazisty, przez to, że chodzi i o prawnika, i o kogoś, kto tworzył umoralniające scenariusze do słynnego cyklu Kieślowskiego. Oczywiście przed tym zagrożeniem (rozmijania się wiedzy i działania) stoi każdy z nas, bo mniej więcej mamy pojęcie, co jest dobre, a co złe, ale nie zawsze dobro wybieramy. Stawanie jednak do obrony niemoralnego zachowania to jednak coś zupełnie innego niż zwykłe ludzkie uleganie pokusom czy upadanie. Jeśli zaś takiej obrony podejmuje się osoba duchowna w odniesieniu do osoby reprezentującej wymiar sprawiedliwości i kierując swe słowa do osób mających egzekwować prawo – to to jest dopiero horrendalny nihilizm. Na pociechę duchownym, którzy nie wiedzą, co czynią i co mówią, można dodać jedynie to, że konfesjonał jest miejscem na wyznanie winy chrześcijanina. W przeciwnym razie muszą się oni wczytać w sens mocnych słów Chrystusa o „pobielanych grobach”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://lublin.com.pl/artykuly/pokaz/3740/arcybiskup,jozef,zycinski,o,senatorze,piesiewiczu,film/ &lt;br /&gt;http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7358506,Zycinski_broni_Piesiewicza__Media_mowia_jezykiem_przestepcow.html?skad=rss &lt;br /&gt;http://ekai.pl/wydarzenia/x24111/abp-zycinski-broni-krzysztofa-piesiewicza/ &lt;br /&gt;http://toyah.salon24.pl/144363,o-szantazu-o-zgorszeniu-i-o-swietym-spokoju&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-1227451308193555896?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/1227451308193555896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/o-nihilizmie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/1227451308193555896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/1227451308193555896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/o-nihilizmie.html' title='O nihilizmie'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-6212551050073572741</id><published>2009-12-15T19:05:00.002+02:00</published><updated>2009-12-15T19:09:19.954+02:00</updated><title type='text'>Wszechnica neopeerelu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://wojnawp.republika.pl/powyz/krn.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 321px; height: 240px;" src="http://wojnawp.republika.pl/powyz/krn.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeśliby ktoś miał wątpliwości, co do tego, że żyjemy w neopeerelu, zachęcam do zajrzenia na stronę Kancelarii Sejmu, gdzie prezentowana jest plejada peerelowskich „marszałków” z ich portretami i prześwietnymi życiorysami. Ja nie widzę w tym nic zdrożnego, nawet byłbym za tym, żeby zamiast III RP używać nazwy np. Nowa Polska Rzeczpospolita Ludowa, ponieważ oddawałoby to z jednej strony specyfikę „transformacji”, a z drugiej, zachowywałoby tę wspaniałą, wieloletnią tradycję „ludowej ojczyzny”, czyli tej mniej doskonałej poprzedniczki III RP. Mamy więc w chronologicznym porządku M. Kozakiewicza, B. Malinowskiego, Z. Gucwę (III „kadencje”, ech łza się w oku kręci, a i jeszcze do „PRON”-u się załapał), D. Gałaja, Cz. Wycecha (IV kadencje :) - Pstrowski sowieckiego parlamentaryzmu), J. Dembowskiego (m.in. wykładowcę ewolucjonizmu na Uniwersytecie Marksizmu-Leninizmu w Wilnie w latach 1940-1941, „działacza ZPP”) i W. Kowalskiego, co to jeszcze w „Krajowej Radzie Narodowej” zasiadał był, a wcześniej należał do „KPP”, panie dzieju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie zasługi miał każdy z tychże marszałków, to możemy – w mniej lub bardziej udolny sposób - się domyślać, zresztą z tym pierwszym z wymienionych (a ostatnim dla peerelu) na klęczkach przeprowadziła wywiad-rzekę nieoceniona J. Paradowska, co znalazło się w mrożącej krew w żyłach opowieści pt. „Byłem marszałkiem kontraktowego...” wydanej we wczesnych latach neopeerelu (Warszawa 1991), tak więc, kto ciekaw, do lektury sięgnąć może, bo wspomnień pozostałych peerelowskich „marszałków” w III RP – nie wiedzieć czemu - nie publikowano. Każdy z tychże marszałków miał przepotężne i właściwie trudne do oszacowania (słowa ludzkie tego nie obejmą) zasługi dla parlamentaryzmu polskiego, dla polskiej państwowości, jak i dla sowieckiego systemu monopartyjnego, mam więc nadzieję, że portrety tychże marszałków nie wiszą tylko na stronie Kancelarii Sejmu, ale i w którejś z sal sejmowych. Jeszcze tam nigdy nie byłem i nie sprawdzałem, ale niech Bóg broni naszych parlamentarzystów przed chowaniem takich wzorców ideowości gdzieś po piwnicach na Wiejskiej czy innych popezetpeerowskich schronach. Niech te portrety wiszą dopóki neopeerel trwa, a przecie trwa w najlepsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalazłem swego czasu książkę wydaną przez Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej, które powstało pod koniec lat 60. w wyniku połączenia Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli oraz Towarzystwa Szkoły Świeckiej. Tą ostatnią organizację zakładał i przez długie lata należał do jej władz, właśnie Kozakiewicz. Książka, o której mówię, nosi tytuł, jakżeby inaczej, „W walce o szkołę świecką. Wspomnienia działaczy TSŚ (1957-1967)” i wydana została jako jedna z pierwszych pozycji TKKŚ w 1969 r. (red. S. Pieczkowski). W tejże książce we wstępie czytamy:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;„Autorzy sięgają myślą do przełomu lat 1956-1957, kiedy to szkoła i nauczyciele znaleźli się w ogniu walk rozpętywanych przez kler i sfanatyzowane siły wsteczne, zmierzające do podważenia zasad socjalistycznego wychowania, siania zamętu w szkołach, do skłócenia i podziału społeczeństwa na wierzących i niewierzących. W początkowym okresie tej ofensywy nauczyciele zdani byli na własne siły. Z chwilą powstania TSŚ znaleźli w nim wiernego przyjaciela i „sojusznika na miarę zadań”. Wtedy to zorganizowanym wysiłkiem skutecznie przeciwstawiali się fali wstecznictwa”&lt;/span&gt; (s. 6-7).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniałem jednak o Kozakiewiczu, bo i - obok wielu porażających wspomnień działaczy i działaczek TSŚ o ciężkich bojach z klerem i reakcyjnymi rodzicami - jego jest wspomnienie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Wszyscy, którzy tworzyliśmy od podwalin TSŚ, byliśmy jednakowo pewni, przeciw czemu jesteśmy: przeciw klerykalizacji życia społecznego, przeciw licznym podówczas faktom nietolerancji i dyskryminacji niewierzących, przeciw delaicyzacji oświaty. (…) Dzisiaj może się wydać dziwnym czytelnikowi, że nawet same pojęcia laicyzmu, świeckości miały dopiero torować sobie drogę w naszym języku organizacyjnym, a nawet publicznym. Nie wspominam już oporów, jakie budziły pojęcia „areligijności szkoły”, „pozytywny program pracy światopoglądowej”, „swoboda każdej jednostki w wyborze własnego światopoglądu” itd. Te wszystkie batalie o słowa, jak je podówczas nazywaliśmy, były wszakże niesłychanie ważne, znamionowały bowiem walkę o słuszną i słuszniejszą strategię oraz taktykę pracy światopoglądowej. Śmiem twierdzić, że w toku tych właśnie batalii na terenie TSŚ krystalizowały się również podstawowe pojęcia polskiej wersji pedagogiki socjalistycznej w zakresie pracy światopoglądowej, wersji uwzględniającej specyfikę naszego narodu i jego wielowiekowe tradycje kulturowe”&lt;/span&gt; (s. 20-21).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi to znajomo? Owszem, bojcy laicyzacji znowu przecież toczą „walkę o szkołę”. Już nie w peerelu, a w neopeerelu. Z nową siłą i nową socjotechniką. A to wszystko tak piszę na marginesie opublikowanego właśnie w POLIS MPC fragmentu książki T. Bochwic dotyczącej polskiej oświaty w perspektywie pierwszej Solidarności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://edukacja.sejm.gov.pl/historia-sejmu/marszalkowie-sejmu/prl.html &lt;br /&gt;http://www.polis2008.pl/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=564:narodziny-i-dziaalno-solidarnociq-owiaty-i-wychowania-1980-1989&amp;catid=209:dzielnica-publicystow&amp;Itemid=267&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-6212551050073572741?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/6212551050073572741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/wszechnica-neopeerelu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/6212551050073572741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/6212551050073572741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/wszechnica-neopeerelu.html' title='Wszechnica neopeerelu'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-58780791545801583</id><published>2009-12-15T13:30:00.002+02:00</published><updated>2009-12-15T13:57:43.903+02:00</updated><title type='text'>Kumoch w MMA</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://farm1.static.flickr.com/108/271777444_2f3b797bef.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 489px;" src="http://farm1.static.flickr.com/108/271777444_2f3b797bef.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tu się niedawno niektórzy emocjonowali tym, jak to Pudzian paroma low-kickami powalił Najmana (co mówił, że strongmeni to nie sportowcy :)), a tu patrzcie, ludzie, jak red. Kumoch potrafi nogami pracować i efektowne kopniaki rozdawać. To, co można wyczytać u Kumocha, stanowi niezły wstęp do prawdziwych starć z funkcjonariuszami Ministerstwa Prawdy i do sprowadzania poszczególnych gostków do klasycznego parteru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja wczoraj postulowałem, by konsekwentnie i systematycznie doprowadzać do rozbiórki budowli MP, która przejęła tradycje pewnego urzędu przy ul. Mysiej, a rozwinęła je nad wyraz twórczo, nadając im nawet komercyjny (wszak „GW” i media okołoagorowe przyniosły kolosalne pieniądze wielu ludziom) i ogólnokulturowy kształt („kreowanie trendów” w literaturze, nauce, sztuce wizualnej, muzyce etc.). To komercyjne podejście do prac ministerialnych miało ten zbawienny efekt, że ludzie sponsorowani przez MP mieli potem dług wdzięczności, który spłacali zachwalając MP i broniąc go przed rozmaitymi elementami kontrrewolucyjnymi. To dokładnie tak jak peerelowscy artyści, co wprawdzie zdawali sobie sprawę, że istnieje cenzura, ale zarazem zapewniali, iż to działa ozdrowieńczo na sztukę, bo trzeba się bardziej intelektualnie wygimnastykować, a poza tym cenzura przynajmniej nie pozwala na tę cholerną zgniliznę, jaka jest na Zachodzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kumoch punktuje działaczy MP w następujących kategoriach: tykalstwo, photokilling, wiekobójstwo, research jednostronny i uwybitnianie. Są to bardzo celne ciosy, a gdyby sporządzić dokładną i wszechstronną dokumentację tego, jak działa MP właśnie w tych obszarach, to ludzie zabierający się za studiowanie dziennikarstwa mieliby niezły materiał poglądowy, jak tego dziennikarstwa nie należy uprawiać. Kumoch jednak dodaje, że nie spotkał się z inną gazetą, która by stosowała photokilling. Ja myślę, że źle szuka. Pierwowzorów działań MP nie należy bowiem doszukiwać się w wolnym świecie czy na Zachodzie, lecz w prasie sowieckiej (tu: też peerelowskiej), po prostu, do „dziennikarskich” tradycji której nawiązują funkcjonariusze MP. Karykaturalne przedstawianie przeciwników politycznych to była jedna z podstawowych metod „walki politycznej” na poziomie ikonograficznym. Dla mas robotniczo-chłopskich, którym zawiłości marksizmu-leninizmu wolniej aniżeli „inteligentom” czy „postępowym literatom” wchodziły do głowy, przekaz musiał być prosty i jednoznaczny, stąd to właśnie w komunizmie taką furorę robiły plakaty propagandowe i pisma „satyryczne”, które dokładnie wiedziały z kogo i jak się śmiać (a z kogo pod żadnym pozorem śmiać się nie wolno). Jak wiemy Polska była bardzo wesołym barakiem – tak przynajmniej opowiadają nam kapo i komendanci obozu – ale jak komuś się przytrafiło opowiedzieć (w odpowiedniej epoce) dowcip o Stalinie, Gomułce, Gierku, Jaruzelu czy Kiszczaku, to zabawa się kończyła niezbyt przyjemnie dla dowcipnisia. No ale, jak krakała pewna wrona 13 grudnia roku pamiętnego, są granice, których przekroczyć nie wolno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak o Kumocha, sądzę, że pokazał on bardzo pożyteczny sposób na demaskowanie sposobu działania Ministerstwa Prawdy i należałoby te działania kontynuować, przywołując odpowiednie przykłady, czyli wizualizując to, jak funkcjonariusze MP deformują rzeczywistość. Kompendium takiej wiedzy można by wydać w formie książkowej, tak jak kiedyś w podziemiu wydawano opracowania dotyczące nowomowy komunistycznej. Przy okazji zresztą (i kompendium, i analizy nowomowy), warto byłoby wziąć na warsztat okołoagorowych, wybitnych profesorów, którzy, jak choćby Głowiński, zasłynęli za kaczyzmu tym, że urządzili...badania pisomowy. Jest to w ogóle rzecz z tymi językoznawcami ciekawa. O ile np. prof. Bralczyk zajął się w III RP językiem peerelu, bo już było to dozwolone, o tyle język komunistów w III RP go niemal zupełnie nie interesował (a już język „salonu” w ogóle). Niezłym łupem semantycznym okazał się język Wałka, któremu parę prac Bralczyk poświęcił, ale to jeszcze w czasach, gdy z Wałka można się było (i nawet należało na salonach) śmiać, bo już wypowiedzi o „takich śmieciach”, co dopytywały o teczkę Bolka, nie interesowały żadnego  lingwisty. A potem długo długo nic, język gadzinówki Urbana, język filozoficznych dialogów Rywina z Michnikiem czy Oleksego z Gudzowatym wcale nie okazały się czymś wartym analizy, więc językoznawcy zabrali się w końcu za „pisomowę”.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz za nich wszystkich my powinniśmy się zabrać :) - w stylu Kumocha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://jakub-kumoch.salon24.pl/144370,research-jednostronny-bron-w-rekach-czerskich &lt;br /&gt;http://wyborcza.pl/1,75478,7150476,K____ciagle_mi_sie_wszystko_pier_____czyli_polska.html &lt;br /&gt;http://zeszytyliterackie.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=481&amp;Itemid=2 &lt;br /&gt;http://blog.rp.pl/janke/2009/12/15/dlaczego-rzad-chce-kontrolowac-siec/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-58780791545801583?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/58780791545801583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/kumoch-w-mma.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/58780791545801583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/58780791545801583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/kumoch-w-mma.html' title='Kumoch w MMA'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-224791360942780368</id><published>2009-12-14T19:22:00.003+02:00</published><updated>2009-12-14T19:37:12.154+02:00</updated><title type='text'>O konflikcie i wolności słowa</title><content type='html'>Polacy mają we krwi spór, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy dla nich ważne, ale też ci sami Polacy powinni umieć znajdować drogi wyjścia z sytuacji konfliktowych, by na sporze nie zyskiwał ktoś trzeci. Zarówno peerel, jak i neopeerel, czyli III RP, zostały skonstruowane tak, by narastały przeróżne konflikty społeczne i by nie dało się ich w żaden sposób rozwiązać. Istnienie takich konfliktów pozwala politykom odwracać uwagę obywateli od wynaturzeń władzy i kierować wściekłość tychże obywateli na dokładnie wybrane grupy społeczne, które następnie obwiniane są za wszelkie zło. Pod względem skuteczności i prostoty, jest to konstrukcja genialna, z jednej strony generuje się konflikty, z drugiej, te konflikty służą do kanalizacji nastrojów społecznych, a w ostateczności jeden konflikt zastępowany jest innym. W ten sposób wina nie spada na samych rządzących tylko rozkłada się między samych rządzonych. Staniszkis ten sposób prowadzenia polityki nazywa zarządzaniem poprzez kryzysy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego tak ważne dla rządzących jest wywoływanie konfliktów społecznych? Dlatego, że w bałaganie nie obowiązują normalne procedury, niemożliwe jest patrzenie władzy na ręce, przymyka się oczy na nieprawidłowości i przede wszystkim, myśli się o wiele mniej przytomnie, mniej racjonalnie, niż w czasach, gdy sytuacja jest ustabilizowana. Tak jak na wojnie zbija się kokosy (nie ma czasu na targowanie się ani na szukanie innego dostawcy niż ten, który się zgłasza), tak na bałaganie można zbić fortunę. Widzimy zatem polityków III RP, którzy opływają w nieprawdopodobne wprost zbytki, choć przeciętny Polak żyje dość skromnie, a jeśli nie ma zabezpieczenia kredytowego, to żyje nędznie. Słyszymy zresztą codziennie w jednym z ogłoszeń reklamowych, że co piąte dziecko w Polsce jest niedożywione. Mówimy o Polsce XXI wieku, przypomnę. O Polsce po 20 latach „transformacji”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konflikt jest niezbędnym narzędziem do uniemożliwiania swobodnej debaty. Gdy ludzie się żrą, mało kto chce się bawić w dżentelmeński spór. Gdy ludzie się żrą, mało kto chce dochodzić prawdy. Gdy ludzie się żrą, to prawda z reguły przestaje być istotna. Ludziom władzy zaś prawda jest wyjątkowo nie na rękę, zwłaszcza jeśli trzymają się u tejże władzy dzięki nieuczciwości, sitwom, cwaniactwu, obrabianiu frajerów i nepotyzmowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez ostatnie 20 lat media w Polsce gremialnie wspierały ten patologiczny stan rzeczy, widząc więcej korzyści w ekonomicznym partycypowaniu w zarządzaniu poprzez kryzysy aniżeli w staniu na straży oszukiwanych i okradanych przez establishment (okradanych nie tylko ze złudzeń) obywateli. Ten stan się zmienił w momencie pojawienia się blogerów i blogosfery, bo oto blogerzy stali się ludźmi, którzy zaczęli stawiać kłopotliwe pytania samym politykom, jak i samym dziennikarzom, przywracając przynajmniej niektórych do przytomności. Jest więc w interesie wszystkich ludzi dobrej woli, wszystkich ludzi, którzy raktują los Polski poważnie, by umożliwiać jak najszerszy rozwój blogosfery, nie zaś prowadzić do jej coraz głębszego zatomizowania i skonfliktowania. Nic tak nie szkodzi establishmentowi jak prawda o patologiach władzy i jak konsolidacja ludzi, którzy nie godzą się na to, jak wygląda III RP. Ta konsolidacja dokonuje się w obszarze wolności słowa, z którą to wolnością jest nieustający problem od chwili „zniesienia cenzury”. Ustalono bowiem w III RP, tak jak to było w poprzednim peerelu, że świątynią wolności słowa będzie Ministerstwo Prawdy (obecnie) przy Czerskiej zaś kryteria tego, co dopuszczalne w dyskursie publicznym będzie wyznaczał w "wolnej Polsce" JE dr Adam Michnik ze swoim legionem demonów. Ten monopol usiłowały przełamać pisma prawicowe (marginalizowane przez długie lata „nowej Polski”), ale tak naprawdę naruszyła właśnie blogosfera ze swoim dostępem do dziesiątek tysięcy ludzi, przekraczającym dostęp przeciętnej polskiej gazety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele – w kręgach konserwatystów (pomijając takich osobników jak Wielomski) - mówimy o dekomunizacji jako drodze do sanacji sytuacji w państwie, ale jest jeszcze droga dźwigania Polaków z (by użyć określenia Herberta) zapaści semantycznej, przywracania polskiemu językowi normalnych znaczeń – normalizowania języka po kilku dekadach sowietyzacji i później politycznej poprawności. Problem debaty w Polsce polega dziś bowiem na tym, że mamy do czynienia z dwoma rodzajami nowomowy: komunistyczną i neokomunistyczną. Z jednej strony mamy czerwonych przebranych w szaty socjaldemokratów czy eurokratów, z drugiej mamy różowych, którym bliżej jest do komunistów aniżeli do polskiego społeczeństwa. Jest to sprawa szokująca i naszym wspólnym zadaniem jest odbudowanie polskiej świadomości narodowej na gruncie wolnym od komunizmu i neokomunizmu. Jednym z podstawowych zadań, z zadań na teraz, na dziś jest konsekwentne i całkowite zniesienie monopolu Ministerstwa Prawdy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-224791360942780368?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/224791360942780368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/o-konflikcie-i-wolnosci-sowa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/224791360942780368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/224791360942780368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/o-konflikcie-i-wolnosci-sowa.html' title='O konflikcie i wolności słowa'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-4105870627942341845</id><published>2009-12-11T17:50:00.001+02:00</published><updated>2009-12-11T17:50:27.726+02:00</updated><title type='text'>Kataryna miała rację</title><content type='html'>W Polsce mnóstwo rzeczy związanych z naszym życiem działa na zasadzie: coś za coś. Gdy w jakiejś dziedzinie nam się powiedzie, to zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że jesteśmy słabi i beznadziejni, że „to nie to”, że „no i co z tego”, że „inni są o wiele lepsi”, albo też zwyczajnie nasz sukces będzie trzeba okupić jakimś wyrzeczeniem. Czymś za niego zapłacić. Tak stało się przed rokiem w grudniu, gdy bez wątpienia sukcesem (nie tylko moim, bo wszystkich osób, które włączyły się w tę inicjatywę) było powstanie Miasta Pana Cogito – dosłownie „z niczego”, bo z lektur mojej pisaniny i wspólnych dyskusji wielu osób spotykających się u mnie i wymieniających poglądy, osób, które częstokroć nigdy nie widziały się na oczy, lecz powiązała je pewna wspólnota ducha. W odpowiedzi na ten sukces salon24 ulokował piszących o tym blogerów (bo nie tylko mnie) w piwnicy, gdzie w ramach kwarantanny intelektualnej mieliśmy przemyśleć, czy naprawdę chcemy uprawiać „wrogą działalność” wobec s24, bo tak mądrze zinterpretowano organizowanie POLIS MPC. Za sukces więc kara. Coś za coś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się dzieje rok później, a więc w czasie, gdy po uprzejmym mailu R. Krawczyka (sierpień 2009) do mnie, Miasto Pana Cogito zostało zaproszone do s24 i przydzielono mu wspaniałomyślnie zielony blog. Nie minęło dużo czasu i rocznica funkcjonowania Miasta opisana na tymże blogu została potraktowana jako coś niewartego zamieszczenia na stronie głównej, bo, jak się domyślamy, jest tyle bieżących ważnych wydarzeń i tyle intrygujących postów, że czyjeś urodziny to nic ważnego. Gdyby to była kolejna rocznica mojego blogowania na s24, to sprawa nie warta byłaby większego zachodu, ale ponieważ chodzi o wielomiesięczną pracę mnóstwa osób związanych z nauką, literaturą, malarstwem, fotografią itd., to uważam, że nie mogę tego pozostawić ot, tak, jakby się nic nie stało, zwłaszcza że podobnie s24 potraktował moją notkę o pojawieniu się Przemysława Gintrowskiego w murach POLIS MPC. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kataryna miała rację odchodząc z s24 przed paroma tygodniami (http://kataryna.salon24.pl/138282,komunikat-techniczny), mieli też rację ci blogerzy, jak np. Junona, którzy – bez względu na swoje polityczne poglądy – twierdzili, że coś bardzo złego dzieje się z s24. Nie miałem racji ja, uważając, że redakcja s24 wie, co robi - i bagatelizując te zagrożenia, na jakie wskazywali inni – przecież w ciągu roku s24 zmienił się nie do poznania, tylu autorów stąd poodchodziło. Czy na ich miejsce pojawili się ludzie piszący coś ciekawego? Zależy, co rozumieć pod pojęciem ciekawego pisania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naiwnie sądziłem, że po pojednawczych gestach ze strony redakcji s24 wróci do jakiejś racjonalnej formuły niezależnego medium. Zachodzą jednak procesy zgoła przeciwne. Można by je nazwać komercjalizacją s24, ale to raczej jest jego pauperyzacja. Owszem, pojawiają się jeszcze jakieś nowe rodzynki, typu blogi A. Dudka czy J. Żaryna, ale całe ciasto już nie jest strawne i z wolna zielenieje. A tymczasem za dwa tygodnie Boże Narodzenie! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy redakcja s24 przetrzymała mnie w piwnicy, to po jakimś czasie przestałem publikować w s24, zakładając własnego bloga. Wiele osób jednak namawiało mnie usilnie, bym wrócił, bo w s24 się wygodniej komentuje, no i poza tym, sporo blogerów tam wciąż pozostawało. Dałem się namówić i po kolejnej piwnicznej kwarantannie, zostałem łaskawie dopuszczony do „emisji”. A potem sierpień i „comeback” Miasta. Pamiętam jednak głosy, które ten powrót odradzały i dziś stwierdzam, że były to głosy uzasadnione. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę grudzień 2009 jest więc z jednej strony rocznicą istnienia POLIS MPC, z drugiej przecież rocznicą założenia przeze mnie bloga poza s24. Sam o tym zapomniałem. Powrót do przeszłości? Nie, droga, którą należy podążać dalej. Jak najdalej od s24. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS.&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim osobom, które brały udział w mojej salonowej przygodzie i zapraszam do przyjaznych miejsc (jak np. POLIS MPC), w których będę odtąd pisywał i komentował. W s24 nie pojawi się już żadna moja notka. Najprawdopodobniej w najbliższych dniach uda się uruchomić stronę bardziej interaktywną niż obecny mój blog na blogspocie, więc ci, co lubią ze mną się przekomarzać, będą mogli się wyszaleć. Redakcja s24 miała swoją „second chance” i niestety, potraktowała mnie w charakterystyczny dla siebie sposób. Trzeciej szansy się już nie daje – zwłaszcza jak już człowiek ma swoje lata. Kłaniam się wszystkim – a ten post proszę traktować jako komunikat techniczny, taki jak kataryny. Admini nie muszą nawet zadawać sobie trudu z jego publikacją na SG. Kto będzie chciał dotrzeć do tych informacji i do mnie – dotrze.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.centralaantykomunizmu.blogspot.com/ &lt;br /&gt;http://www.polis2008.pl/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-4105870627942341845?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/4105870627942341845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/kataryna-miaa-racje.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4105870627942341845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4105870627942341845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/kataryna-miaa-racje.html' title='Kataryna miała rację'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-4673859675413130976</id><published>2009-12-11T14:47:00.001+02:00</published><updated>2009-12-11T14:47:31.938+02:00</updated><title type='text'>Rok POLIS MPC</title><content type='html'>Trzeba przyznać, że wszystko zaczęło się niewinnie i – chcąc nie chcąc trzeba to dodać – na salonie24, to przecież tu (tam?) przed rokiem pojawił się pomysł zbudowania Miasta Pana Cogito i tu (tam?) zgłosili się jego pierwsi budowniczowie. Oczywiście zrazu redakcja s24, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, zamiast przywitać nową inicjatywę oklaskami aprobaty, to się solidnie zbiesiła, doprowadzając do poważnych perturbacji towarzysko-administracyjnych, gdy jednak upłynęło trochę wody w Wiśle think tank s24 dostrzegł, że POLIS MPC mimo wszystko nie stanowi śmiertelnego zagrożenia dla s24, jeno inną kulturową jakość. Dziś już na szczęście między POLIS MPC a s24 jest inaczej, a mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej :)  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcąc powtarzać już pewnych rzeczy, które zostały powiedziane w „przemowie Tyrana” (odsyłam na stronę główną POLIS MPC), pragnę tylko raz jeszcze podziękować wszystkim, których praca przyczyniła się do powstania Miasta – adminom, grafikom, fotografikom, malarzom, poetom i poetkom, pisarzom i pisarkom, muzykom, naukowcom i osobom duchownym, a jednocześnie zachęcić tych, którzy widzą swoje miejsce w murach Miasta, do przysyłania tekstów lub swoich rękodzieł :) Pracy ci u nas dostatek (miejsca zresztą też), ponieważ szykujemy się – jak Bóg da – na przełomie wiosny i lata 2010 do opublikowania sygnalnego numeru POLIS MPC drukiem. Jak poważne pod wieloma względami jest to przedsięwzięcie, wie to każdy, kto kiedykolwiek parał się wydawaniem czegokolwiek (zwłaszcza przed zniesieniem cenzury w Polsce, czyli przed kwietniem 1990 r.). Informuję potencjalnych odbiorców POLIS MPC (w druku) z takim kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, gdyż realizacja tego typu zadania wymaga wielu przygotowań, dokooptowania jeszcze osób entuzjastycznie nastawionych do takiej idei i gotowych do włączenia się w prace Miasta, no i, rzecz jasna, stworzenia funduszu, który pozwoliłby na uruchomienie pisma. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W szczegóły w tej chwili nie chcę wchodzić, bo to wciąż rzeczy w sferze planów, a więc wymagające doprecyzowania, natomiast zamierzamy prowadzić dystrybucję wysyłkowo, czyli osoby zainteresowane będą zamawiać u nas poszczególne egzemplarze, a my je będziemy przesyłać pocztą w Polsce i za granicę. Jeśliby więc ktoś czuł się na siłach, by dołączyć do budowniczych Miasta Pana Cogito, to zapraszam w imieniu swoim i Obywateli Miasta – to zaproszenie kieruję do osób, którym formuła POLIS MPC jest jakoś duchowo bliska i które są w stanie włączyć się w twórczą pracę na rzecz polskiej kultury. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tymczasem zapraszam do najnowszej, przedświątecznej odsłony Miasta, gdzie niespodzianek mnóstwo, lektur na długie godziny, no i jest najnowszy Gintrowski z kolejną swoją piosenką :) W tym miejscu szczególnie pozdrawiam Krzysztofa Bagorskiego, który sporządził rewelacyjny portret Herberta i zgodził się na wykorzystanie go na najnowszej okładce POLIS MPC.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.polis2008.pl/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-4673859675413130976?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/4673859675413130976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/rok-polis-mpc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4673859675413130976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4673859675413130976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/rok-polis-mpc.html' title='Rok POLIS MPC'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-7790714447605791842</id><published>2009-12-09T11:08:00.004+02:00</published><updated>2009-12-09T11:13:49.210+02:00</updated><title type='text'>O ciąży przenoszonej</title><content type='html'>Wczoraj, gdy w komentarzach pojawiła się sugestia, że I. Janke relacjonuje nam stan swojej świadomości, a nie stan kraju, sądziłem, że tego rodzaju twierdzenie to nadmierna złośliwość, po przeczytaniu jednak dalszego ciągu wywodów szefa salonu24 dochodzę do wniosku, że nie tylko sugestia była uzasadniona, lecz i z tym stanem świadomości sprawy nie mają się najlepiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tak dawno w rozmowie („na 20-lecie”, ma się rozumieć, bo 1989 r. to „taka święta data”) z J. Żakowskim Jaruzel przyznał, że obecna Polska podoba mu się bardziej niż poprzednia. Nie tylko zresztą Jaruzelowi III RP się bardzo podoba, ale akurat to, że JEMU się podoba powinno być dla nas dostatecznie wyraźnym, alarmowym sygnałem, jak z tą współczesną Polską jest źle. Kiedyś cały zestaw przewin zebrał w opublikowanym w lutym 2009 r., świetnym artykule „Ta Polska im się podoba” dr P. Gontarczyk (link poniżej), więc nie będę powtarzał jego tez, bo komu jak komu, ale Jankemu powinny być one znane. Chociaż, kto wie? Janke wszak zdaje się twierdzić, że stan naszego kraju jest rezultatem 4 lat „błędów i wypaczeń” PiS-u oraz PO. Teza to śmiała i zapewne niejeden lewak by tu czołem bił o podłogę, usłyszawszy coś takiego, lecz jest ona całkowicie absurdalna i to z paru istotnych względów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy z nich wiąże się z zupełnie odmiennymi wizjami państwa, jakie niesie ze sobą PiS i PO. Kaczyści dążyli do sanacji III RP, zaś PO - co dostrzegłby nawet ktoś słabo widzący - do stabilizacji III RP. Ludzie czasami głowy sobie łamią, czymże ta III RP jest, jakby odpowiedź była szczególnie skomplikowana – III RP stanowi prawną i polityczną kontynuację „Polski Ludowej”. O tym, że jest to kontynuacja widać na każdym (nie tylko prawno-politycznym oraz personalnym) kroku, a już w świecie kultury i nauki szczególnie, gdzie złogami peerelu zasiało przeobficie i rozkrzewiają się jak postmodernistyczne kłącza. O tym, że jest to kontynuacja przekonuje nas też (zadekretowany „historycznym porozumieniem”) konsekwentny, podtrzymywany z roku na rok, sprzeciw establishmentu (i jego zaplecza w postaci ludu pracującego w specsłużbach miast i wsi) wobec jakichkolwiek prób strukturalnego i tym samym kadrowego przeformułowania polskiego państwa, a więc jego dekomunizacji i desowietyzacji. Do tej pory udało się jedynie wyprosić okupacyjne wojska sowieckie oraz zapoczątkować desowietyzację strukturalną poprzez rozwiązanie WSI. Nie jest to zbyt wiele, jak na budowę nowego państwa, co zresztą potwierdza postępująca degeneracja neopeerelu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludziska czasem powiadają (na zasadzie wyśpiewanej w latach 90. szyderczo przez Kabaret Olgi Lipińskiej: „ciesz się z tego, co masz”), że przecież jesteśmy zintegrowani z Zachodem za pomocą struktur natowskich oraz unijnych, w związku z tym „z czasem” się z tego kontynuowania „Polski Ludowej” wydźwigniemy. Oczywiście jest to głupota. Ani NATO, ani „UE” bowiem nie zostały skonstruowane do tego, by za Polskę i Polaków dokonywać rekonstrukcji państwa. Poza tym, jak widzimy, NATO nie traktuje naszego kraju inaczej, jak tylko jako dodatkowego poligonu oraz dostarczyciela mięsa armatniego, zaś dla Rosji my i tak jesteśmy „bliską zagranicą”, co już nawet Radek Sikorski w swej zdekomunizowanej zonie poniał, jak sądzę. Gdyby tego było mało, to eurokratom wcale nasz bajzel prawno-polityczny nie przeszkadza, bo i oni filantropami nie są i sami się nieźle bawią pieniędzmi podatników w rządzenie, zaś kraje buforowe, zapewniające tanią siłę roboczą i rynek zbytu, (a teraz jeszcze mające płacić haracz złodziejom za korzystanie z powietrza) są znakomitym rozwiązaniem z punktu widzenia starzejącej się „starej UE”. Nie od dziś zresztą wiadomo, że im głupszą klasę polityczną ma Polska, tym większą radość sprawia to jej sąsiadom, a Niemcom przede wszystkim. Ja się tymże sąsiadom nie dziwię, że są zadowoleni z głupoty (i/lub zaprzaństwa) polskiego establishmentu, który tworzy kilkufrakcyjną, czerwono-różowo-zieloną partię zagranicy (o długoletnich tradycjach kupczenia interesem narodowym), ponieważ dla nich to żadna korzyść, jeśli Polska stałaby się poważnym i silnym krajem środkowej Europy.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okres rządów PiS-u to była pierwsza poważniejsza (czy udana, trudno powiedzieć, wszak została po kilkunastu miesiącach walk przerwana) próba zmiany tego stanu rzeczy. Z tego też względu mówienie, że PiS ponosi odpowiedzialność za polski bajzel i łączenie PiS-u z PO w doprowadzaniu do rozwałki kraju, jest nieporozumieniem. Przecież to PO stało na czele antykaczystowskiego frontu, a więc to PO sprzeciwiało się sanacji. Gdyby PO nie wszczęło wojny, a PiS rządziłby przez 4 lata, wtedy bilans można by sporządzać i sprawdzać, na ile procesy sanacyjne zostały zakorzenione. Tak się jednak nie stało – ciemniacy chcieli za wszelką cenę dojść do władzy i drogą kłamstw, gróźb, pomówień, przeinaczeń, dezinformacji itd., tę władzę uzyskali w przyspieszonych wyborach. Jak bilans rządów ciemniaków wygląda, tego już nawet nie chcą dokonywać najzagorzalsi fani ciemniactwa, którzy w 2007 r. zapewniali, że na „cud gospodarczy” i na „Irlandię 2” wystarczy tylko cierpliwie poczekać, a którzy potem zasłaniali się kryzysem, potem „prezydenckimi wetami”, potem zaś, że to „dopiero dwa lata”, a dziś „niedoskonałościami konstytucji” (którą przecież najdoskonalsi, najświetniejsi, najmądrzejsi ludzie III RP opracowali, więc jakże może być daleka od ideału?), ewentualnie „rządami PiS-u”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem podstawowy Polski od 20 lat jest ten sam. Jedni chcą nosić ciążę z peerelem jeszcze przez następne lata. Drudzy twierdzą, że ta ciąża jest przenoszona, a płód martwy. Nie ma najmniejszych szans na poprawę sytuacji Polski i Polaków, jeśli peerel będzie kontynuowany, tak jak nie ma szans na wyleczenie organizmu, jeśli pozwala się nowotworowi swobodnie rozwijać. Na pociechę można jednak dodać to, że coraz więcej osób z biegiem lat dostrzega istotę problemu, a zatem widzi, jak bardzo polskie państwo jest zdegenerowane, jak bardzo chore i z jakiego powodu. Wydaje mi się, że Jankego -  przynajmniej z tego, co wynika z jego obserwacji - do tych osób jeszcze nie można zaliczyć. &lt;br /&gt;      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://jankepost.salon24.pl/143030,postsolidarnosciowa-oligarchia &lt;br /&gt;http://engforum.pravda.ru/showthread.php?t=241360 &lt;br /&gt;http://www.rp.pl/artykul/61991,266362.html &lt;br /&gt;http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091209&amp;typ=my&amp;id=my11.txt&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-7790714447605791842?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/7790714447605791842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/o-ciazy-przenoszonej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7790714447605791842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7790714447605791842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/o-ciazy-przenoszonej.html' title='O ciąży przenoszonej'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-3475788336030982167</id><published>2009-12-08T08:54:00.001+02:00</published><updated>2009-12-08T08:59:04.361+02:00</updated><title type='text'>Droga przez gospodarkę</title><content type='html'>Nie wiem, czemu, ale mnie wolne państwo kojarzy się z takim, które ma możliwość samodecydowania o swoich sprawach (nie zaś wykonywania czyichś dyrektyw), z niezależnością od sąsiadów oraz z wolnością obywateli. Nie jest to skomplikowany zestaw warunków, choć oczywiście, można by je jeszcze uszczegółowić. Wydaje się bowiem, że państwo, którego władze nie mogą podejmować samodzielnie decyzji, państwo, którego sprawami zajmują się albo wprost, albo poprzez swoją agenturę, sąsiedzi oraz państwo, w którym obywatel jest petentem dla biurokratów, karteli oraz skoligaconych ze strukturami przestępczymi oligarchów (w strojach polityków) – nie może być uznane za wolne, nawet gdyby się mocno zmrużyło oczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem I. Janke, pisząc wstęp do swojej książki, opowiada to, co w gruncie rzeczy mógłby powiedzieć i T. Lis (i nawet nie wiem, czy nie mówił) w swoich „analitycznych” książkach – coś, co należy do kanonu nowomowy III RP, a więc następujące twierdzenia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Wolność zdobyta w 1989 roku przyniosła wiele sukcesów. Zmieniło się życie każdego z nas. Po dwudziestu latach Polska jest zupełnie innym krajem. Z satelickiego tworu uzależnionego od reżimu ZSRR stała się niezależnym państwem należącym do struktur największych instytucji wolnego świata.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego typu tekstów zapewne uczy się dzieci w polskich szkołach podstawowych, ale chyba dziennikarz przyglądający się naszej rzeczywistości od dłuższego czasu, mógłby spojrzeć trochę krytycznie - i oczywiście patrzy, toteż za chwilę Janke dodaje coś zupełnie z innej beczki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Mimo to czujemy, że nie jest tak, jak mogłoby być. Państwo – słabe i niesprawne – nie spełnia swoich podstawowych powinności wobec obywateli. Jego najważniejsze instytucje ciągle działają tak, jakby były wrogie zwykłemu człowiekowi. Państwo polskie w ciągu ostatnich dwudziestu lat nie stworzyło niemal żadnych wielkich projektów. Nie ma ani nowych potężnych uniwersytetów, ośrodków naukowych, badawczych, centrów technologii, nie ma dróg i autostrad. To, co się udało, jest w dużej mierze zasługą przedsiębiorczych obywateli i prywatnych firm. &lt;br /&gt;W pierwszej dekadzie wolne państwo polskie nie było nastawione na obsługę zwykłych obywateli. Zajmowało się przede wszystkim interesami kasty funkcjonariuszy dawnego reżimu, członków rozmaitych korporacji, towarzystw, znajomych.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak można pogodzić przywołany wcześniej wstępny akapit z tymi dwoma następnymi, jeden Janke tylko wie. Jeśli bowiem państwo jest wolne i niezależne, jeśli zmieniło się nasze życie (domyślamy się, że na lepsze), jeśli należymy do struktur wolnego świata, to skąd ta lista zaniedbań, braków i patologii? Czy nie prościej powiedzieć, iż właśnie to, co skonstruowano pod koniec lat 80. (cezura 1989 jest myląca, bo komuniści zaczęli przygotowywać sobie miękkie lądowanie już wcześniej) wcale wolnym państwem wolnych obywateli nie jest? No ale wtedy wypadałoby zapytać, to co w takim razie robią w nim ludzie mediów, którzy powinni przez cały ten czas umacniania się republiki bananowej, bić na alarm. Wtedy też potrzebny byłby zbiorowy rachunek sumienia dziennikarzy, którzy przez ostatnie 20 lat stać mieli na straży obywatelskich swobód i strzec tychże swobód przed uzurpatorskimi zapędami ludzi władzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tradycji związanej z mitologicznym przekazem III RP należy porównywanie nas do krajów byłego bloku sowieckiego (w tym, rzecz jasna, do peerelu) lub krajów jeszcze uboższych, ponieważ na ich tle Polska wygląda o wiele lepiej niż gdyby zestawiono ją z poziomem cywilizacyjnym krajów zachodnioeuropejskich. W ten sposób, gdy przeciętny obywatel sobie unaoczni, że mogłoby z nim (z jego rodziną, z jego okolicą) być jeszcze gorzej, to od razu lżej mu się na duszy robi, gdy sobie spojrzy za okno (zwłaszcza jak ma widok na jakąś warszawską galerię czy multikino). Oczywiście mitologiczny przekaz właśnie w tym miejscu się urywa - nikt przecież zwykłemu obywatelowi, który ma się cieszyć i zachwycać ową III RP („taką, jaka jest”) - nie powie, że to, co widzi za oknem to fasada taka sama jak pełne sklepy za wczesnego Gierka, gdyż 1) obecne polskie życie publiczne odbywa się na jeszcze większy kredyt niż za czasów pierwszej komuny, 2) większość liczących się podmiotów gospodarczych funkcjonujących w naszym życiu gospodarczym, to podmioty z kapitałem zagranicznym (więc nie pomnażają naszego majątku narodowego, lecz wywożą zyski za granicę), 3) drakoński fiskalizm (jawny i ukryty) w Polsce i przerost biurokracji właściwie wyklucza jakikolwiek skok cywilizacyjny przeciętnych obywateli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś doszło do tego, że kapitalizm utożsamiony został z możliwością robienia shoppingu w hipermarketach, nie zaś z warunkami pozwalającymi talentem, przedsiębiorczością, sprytem, odwagą i determinacją dojść do lepszego statusu finansowego. Każdy, kto zajmował się choć przez chwilę działalnością gospodarczą w Polsce (ja się zajmowałem), wie doskonale, że jak nie zarąbie go na pierwszej prostej ZUS i biurokracja, to na drugim okrążeniu pojawią się przeszkody „wyższego rzędu”, a więc skarbówka i sitwy różnego rozmiaru (na trzecie okrążenie nie wchodzi się bez koligacji politycznych z jakimiś radnymi czy parlamentarzystami). Każdy, kto przyjrzał się choć przez chwilę już nawet nie warszawskim, lecz jakimś prowincjonalnym „kadrom” polskiej administracji, ten wie, jak wzajemnie potrafią sobie robić na złość (właśnie na gruncie działalności państwowej!), jeśli przedstawiciele tychże kadr reprezentują odmienne ugrupowania polityczne. Człowiekowi żyjącemu na Zachodzie tego typu realia nie mieściłyby się w głowie (chyba że chodziłoby o jakiś bantustan), my zaś wiemy, że innych realiów w Polsce nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wzięły się one jednak znikąd, co Janke powinien wiedzieć. To bowiem była „droga przez gospodarkę”, która oficjalnie miała skutkować lepszym bytem obywateli, a tak naprawdę doprowadziła do wykształcenia się kasty czerwono-różowych oligarchów, którzy właściwie mają w swych rękach wszystko i dla których państwo stanowi jeden wielki żer. Kapitalizm polityczny, o czym obszernie pisała J. Staniszkis w swej najlepszej jak dotąd książce „Postkomunizm”, polegał na „przeskoczeniu” etapu wolnorynkowej gry, w której mogą uczestniczyć zwykli ludzie i na wprowadzeniu możliwości bogacenia się wyłącznie dla osób uprzywilejowanych (tj. związanych z szeroko rozumianym establishmentem III RP). Owszem, tzw. frajerom, a więc tym, co „uwierzyli w III RP”, pozwolono nieco więcej niż za peerelu zarabiać (trzymać ludzi na bydlęcym poziomie jak za sowietyzacji nie było możliwe, bo by zmietli „klasę polityczną”), ale tylko po to, by jeszcze więcej przekazywali państwu w formie najrozmaitszych danin, bez których establishment nie mógłby się bawić tak, jak się bawi na nasz koszt od 20 lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tym jednak nie koniec, bo przecież – o czym niedawno pisał obszernie B. Wildstein – J. Kaczyński (obok niego i inni, jak choćby A. Macierewicz czy J. Olszewski) wskazywał od pierwszych lat na patologiczność mechanizmów państwotwórczych i gospodarczych w III RP. Wizja radykalnego przełomu to nie było coś, co - jak pisze Janke - wymyślił R. Matyja z P. Śpiewakiem, ale co było obecne dużo wcześniej w myśli środowisk antykomunistycznych. To właśnie koncepcję radykalnego przełomu, wprowadzaną w życie za czasów kaczystów – torpedował establishment III RP z całym szwadronem „ludzi mediów”, którzy nawet nie chcieli słyszeć o jakimś „nowym początku”, a już nie daj Boże o lustracji, dekomunizacji i rozliczeniu. Dwa lata rządów kaczystów stanowiły więc nieustanną szarpaninę z tymi środowiskami, w których prym wiodła przecież - obok trzęsących się ze strachu czerwonych - ciemniacka „Platforma Obywatelska”. I to ta ciemniacka „PO” szła do przyspieszonych wyborów w 2007 r. jako „wyzwolicielska” z kaczystowskiego putinizmu ze swoją kompletnie idiotyczną (ale skuteczną, bo w Polsce ludzi ciemnych nie brakuje) kampanią o „cudzie gospodarczym” i „drugiej Irlandii”. Swoją drogą, zaraz po przejęciu władzy ciemniacy zaczęli się umizgiwać do Putina (choć przecież „putinizacja” Polski miała oznaczać coś strasznego). Jeśli więc dziś Janke wini PiS za polskie patologie, to chyba w trakcie 20-letniej lekcji historii był na wagarach.       &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://jankepost.salon24.pl/142818,pis-i-po-zmarnowane-cztery-lata &lt;br /&gt;http://www.rp.pl/artykul/401578_Wildstein__Apologia_Kaczynskiego.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-3475788336030982167?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/3475788336030982167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/droga-przez-gospodarke.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/3475788336030982167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/3475788336030982167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/droga-przez-gospodarke.html' title='Droga przez gospodarkę'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-6556732886409378030</id><published>2009-12-07T10:23:00.002+02:00</published><updated>2009-12-07T10:35:11.556+02:00</updated><title type='text'>Co dalej z ciemniakami?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bi.gazeta.pl/im/2/5313/z5313632O.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 302px;" src="http://bi.gazeta.pl/im/2/5313/z5313632O.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wbrew temu, co sugeruje M. Migalski, nikogo w PO żaden czart nie opętał. To, co wyrabiają ciemniacy, podyktowane jest chłodną kalkulacją wynikającą z poczucia bezkarności i całkowitej kontroli nad sytuacją społeczno-polityczną. Oczywiście, to nie PO ma tę kontrolę, lecz służby, które doglądają mechanizmu III RP, mechanizmu, którego ciemniacy są istotnym elementem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod względem propagandowym i pod względem „prowadzenia się” establishmentu tejże III RP, mamy powrót do epoki gierkowskiej, z jej ostentacyjną wprost degrengoladą „szczytów władzy”. Jednakże, pod względem tego, jak wygląda samo nasze społeczeństwo, to się udało osiągnąć stan z czasów dyktatury ciemniaków, czyli gomułkowszczyznę, wtedy bowiem protesty społeczne były odosobnione i nie skoordynowane. Gdy protestowali studenci, to podburzano przeciwko nim robotników, a gdy protestowali robotnicy, to studenci wzruszali ramionami. Dzisiaj jest podobnie – protesty jednych grup zawodowych są przeciwstawiane „wzorowej postawie” (lub przynajmniej „niefikaniu” przeciwko władzy) innych grup. Dochodzi do tego, że stolicę najeżdżają przeciwko ciemniakom stoczniowcy,  pałuje i polewa ich policja, której przedstawiciele protestują przeciwko ciemniakom kilka miesięcy później, domagając się swego. Zresztą wyliczanie środowisk, które po dwóch latach ciemniackich rządów domagają się poprawy swojej sytuacji, nie ma większego sensu, gdyż o tych wszystkich akcjach już słyszeliśmy,  zwłaszcza że były przedstawiane przez „ludzi mediów” w odpowiednim, zdeformowanym świetle, zgodnie ze staropeerelowską zasadą „zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i PiS nie jest bez winy. Gdy w tym roku doszło do obchodów 20 rocznicy „okrąglaka” i „wolnych czerwcowych wyborów”, to przecież i PiS się dołączył do zabawy, jakby faktycznie było z czego się cieszyć i co świętować. Gdyby tego było mało, to obecnie PiS, zamiast zdecydowanie się przeciwstawiać ciemnocie związanej z globalnym ociepleniem, która sprowadza się do żyłowania krajów o gospodarkach rozwijających się, też uważa, że „sprawy klimatu” są bardzo ważne. Nawiasem mówiąc, niedawno czytałem o jakimś „sondażu”, zgodnie z którym wyszło (już wyszło, tacy goście są szybcy), że Polacy gremialnie zgadzają się co do tego, żeby dla ochrony klimatu „więcej płacić”. Mam nadzieję, że kiedyś jakieś kamienie młyńskie będą wisieć u szyi tych, co wciskają Polakom tę ciemnotę w postaci takich właśnie „badań”. „Światu grozi kataklizm, jeśli nie zaczniemy działać”, alarmuje K. Niklewicz w tekście na łamach „GW”, zamiast napisać po prostu: „Światu grozi kataklizm, jeśli nie zaczniemy płacić wyższych podatków i innych danin przychylającej nam nieba biurokracji”. Czy ktoś bowiem widział, by biurokracja i te zagony podnieconych dziennikarzy i dziennikarek zatroskanych o klimat rezygnowały z drogich aut, druku ton papierzysk, zużywania energii w znakomicie wyposażonych biurach, stołowania się po najdroższych restauracjach itd. - „dla dobra Matki Ziemi”?   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tam jednak sprawy niebieskie (vel klimatyczne), skoro mamy na ziemi polskiej tyle „zmian klimatycznych”, jak choćby niedawne i głośne wywalenie z komisji hazardowej posłów PiS-u właśnie. Otóż ja do tej pory nic o tej komisji nie pisałem z tego względu, iż uważałem, że w ogóle nie należało do niej wchodzić, gdy tylko się okazało, że ciemniacy będą za jej pomocą badać... hazard za czasów kaczystów. PiS powinien był porzucić tę komisję już na samym początku, a skoro tego nie zrobił, to zalecam mu, by odstąpił od jakiegokolwiek udziału w jej pracach teraz. Niech sobie ciemniacy dokooptują Rycha i ewentualnie tego specjalistę od śrub, co dzwonił do Kornatowskiego, niech wezmą Daukszewicza, Sianeckiego czy Miecugowa; nawet Hołdysa – i niech debatują nad czym sobie tam chcą, a TVN24 i TOK FM niech to sobie komentuje zgraja porannych mędrców. Zresztą w piątek rano, wlokąc się przez Warszawę, słuchałem z nudów tych Wołków, Żakowskich i Lisów, i doszedłem do wniosku, że ci goście nawet się specjalnie nie przygotowują do rozmów na antenie, tylko tak sobie gadają, co im tam akurat ślina na język przyniesie (Wołek jak zwykle o pisowskim zagrożeniu dla demokracji), tak jakby sobie przy ognisku siedzieli – pełny profesjonalizm albo dziennikarstwo po stołecznemu. Stolicznoje :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By the way, nie ma dnia, by w „publicznej Jedynce” lub „publicznej Trójce” dziennikarze stołeczni nie biadolili na temat finansowania „mediów publicznych, a zwłaszcza publicznego radia”, wymieniając, z czego to już trzeba zrezygnować (to zresztą interesując, że cięcia nie obejmują co głupszych dziennikarzy czy prezenterów, a znalazłoby się ich i w Jedynce, i w Trójce na kopy) – nikomu zaś nie ciśnie się jakoś na usta słowo potępienia dla premiera Tuska czy dla Gleba, że o Jamajce czy Grasiu nie wspomnę, którzy od pierwszych miesięcy po przejęciu przez ciemniaków władzy, nawoływali słuchaczy i widzów do niepłacenia abonamentu i do jego likwidacji. Ciekawa logika. Ciemniacy rozwalili swoim propagandystom media publiczne, a ci propagandyści teraz nie wiedzą, jak tu przetrwać, jednak ręki, która przestała karmić też nie chcą kąsać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ciemniactwie ciemniaków świadczy właśnie akcja z rozwalaniem mediów publicznych. Ja rozumiem, że za kaczystów w tych mediach za dużo było oszołomów i „Salon” zgrzytał zębami po każdym oszołomskim felietonie na antenie (na Czerskiej musieli mieć wtedy jakieś ambulatorium dla wczesnozawałowców), no ale skoro oszołomów zaraz po wyborach wyczesano do spodu, to przecież po uczynieniu z mediów publicznych prorządowych kołchoźników, należało je dofinansować, a nie osłabiać. Każdy by na to wpadł, poza ciemniakiem, który do tego stopnia chce się odwdzięczyć wspieranym przez specsłużby mediom komercyjnym, które utorowały mu drogę do władzy, że nawet zniszczy to, czego niszczyć nie musi. To tak samo jak Ruscy, co „po wyzwoleniu” palili sobie ogniska z zabytkowych obrazów w polskich pałacach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do PiS-u – ten bowiem powinien pomyśleć nad rozszerzeniem akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa na inne – poza komisją hazardową - instytucje, które stopniowo są skutecznie paraliżowane przez ciemniaków i specsłużby. Polskie państwo stało się dysfunkcjonalne, po prostu, zaś ciemniacy trzymają się władzy jak ekipa Gomułki czy Gierka, która wie, że już do władzy nie wróci, jeśli ustąpi. Niewykluczone, że gabinet ciemniaków runie pod ciężarem własnej indolencji i tępoty, jeżeli jednak do tego by nie doszło, to ten rząd trzeba zwyczajnie obalić, do tego zaś jest potrzebna skoordynowana, jednoczesna akcja protestacyjna wielu grup zawodowych.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.niezalezna.pl/article/show/id/28294 &lt;br /&gt;http://wyborcza.pl/1,75478,7333625,Dreczy_nas_klimat.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-6556732886409378030?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/6556732886409378030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/co-dalej-z-ciemniakami.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/6556732886409378030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/6556732886409378030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/co-dalej-z-ciemniakami.html' title='Co dalej z ciemniakami?'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-8839017694774007385</id><published>2009-12-01T23:13:00.003+02:00</published><updated>2009-12-01T23:28:16.105+02:00</updated><title type='text'>Same dobre wiadomości</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bi.gazeta.pl/im/1/6358/z6358751Z.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 640px; height: 240px;" src="http://bi.gazeta.pl/im/1/6358/z6358751Z.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy ludzie dla swoich pięciu minut w mediach na świecie robią różne oryginalne rzeczy i stają się bohaterami dla wielomilionowej, telewizyjnej widowni. Jest wprawdzie takie powiedzenie, że ktoś może być królem przez jeden dzień, a głupcem przez całe życie, jednak prawda ta nie zraża śmiałków i, jak pamiętamy, jeden z irackich dziennikarzy (legendarny Zeidi) zasłynął kiedyś aktem bohaterskiego rzucenia butem w prezydenta G. W. Busha. Jak jednak dowiadujemy się dzisiaj, tenże Zeidi, przybywszy na swoją konferencję prasową do Paryża, by „opowiadać o swoich przeżyciach” (bo akurat tak się złożyło, iż musiał za walkę ze złem odsiedzieć trochę mimo protestów solidarnego środowiska ludzi mediów), sam omalże nie zaliczył buta, którego w niego cisnął jakiś inny śmiałek – tego ostatniego zaś jeszcze media nie zidentyfikowały, ale zasłynął on przy okazji tym, że brat Zeidiego swojego buta za tymże „zamachowcem” posłał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia trochę jak z burleski, w której ludzie pakują sobie w kulminacyjnym momencie torty na twarz, ale mimo wszystko pouczająca, bo potwierdzająca prastarą radę, by nie czynić drugiemu, co nam niemiłe. Inna ciekawa historia przytrafiła się dzisiaj „prezydentowi „UE””, który przybył do Włoch, gdzie premier Berlusconi przywitał go utyskiwaniem na temat złych manier. Ja nawet nie przypuszczałem, że Włosi są tacy punktualni, lecz hasło „Zacząłeś dobrze, ale przyjechałeś z godzinnym opóźnieniem, a mediolańczycy znani są z wielkiej pracowitości i punktualności. Przy obiedzie nauczę cię, jak być punktualnym”, jest dla mnie cytatem dnia. Widać bowiem, że „prezydentura” van R. nie będzie należała do najłatwiejszych, jak to się mówi w języku dyplomatycznym. Jeszcze więc nie nacieszyliśmy się, jakie to mamy światłe władze unii i same te władze się jeszcze swą władzą nie nacieszyły, a już sobie z nich robią jaja co poniektórzy szefowie państw. Wprawdzie butami nie rzucają, ale czy tego typu reprymenda nie jest gorsza niż latający but? Najwyraźniej Berlusconi nie traci włoskiego wigoru, z którego skądinąd słynie w sferach najstarszego zawodu świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla nas jest jednak pociecha taka, że nie taki straszny ten świat, jak go nam w mediach pokazują. Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na takie klepanie po plecach prezydentów czy premierów, ale też są liderzy i „liderzy”. Jedni poklepują, a inni bywają poklepywani. Ci ostatni mogą się pocieszać myślą, że jeszcze może być tak, iż role się odwrócą. A jeśli nawet miałyby się nie odwrócić (różnie na tym świecie bywa), to od czegóż są ludzie dobrej woli, pracujący w środkach masowego przekazu, co potrafią krzepić niejedno skołatane serce? Oto w wieczornej „kronice sportowej” wysłuchałem reportażu o „orlikach”, które „stały się nowymi centrami kultury”, ponieważ, grają na nich od świtu do godz. 22. dzieci, młodzież i dorośli. Skutek jest taki, że młodzi nie piją piwa, nie narkotyzują się (jak opowiadała szatniarka), a dorośli nie palą papierosów i nie piją wódki (a jak piją i palą, to są wypraszani z boiska). Jeden z tzw. przypadkowych przechodniów, co właśnie szedł koło boiska stwierdził, że nie tylko kultura uszlachetnia, ale i sport. I to właśnie, pomyślałem, powinien był dzisiaj powiedzieć premier policjantom w Warszawie – wyjść do okna, uchylić je nieco i zawołać: więcej ruchu na świeżym powietrzu, panowie i panie! No, chyba, że się obawiał, że ktoś w szybę butem rzuci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.rp.pl/artykul/400067_Powrot_latajacego_buta.html &lt;br /&gt;http://www.tvn24.pl/-1,1631568,0,1,berlusconi-skarcil-prezydenta-ue,wiadomosc.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-8839017694774007385?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/8839017694774007385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/same-dobre-wiadomosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/8839017694774007385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/8839017694774007385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/same-dobre-wiadomosci.html' title='Same dobre wiadomości'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-7938085471304013417</id><published>2009-12-01T13:21:00.001+02:00</published><updated>2009-12-01T13:24:19.168+02:00</updated><title type='text'>Eschatologia po polsku</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i2.pinger.pl/pgr483/8acc8ce6002979314acc301a/Chlebowski_sie_tlumaczy_3591485.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 445px;" src="http://i2.pinger.pl/pgr483/8acc8ce6002979314acc301a/Chlebowski_sie_tlumaczy_3591485.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że nie znajdzie się zaraz jakaś podła kreatura, co ośmieli się dopytywać, czy przez te dwa ciągnące się w nieskończoność miesiące życia pozagrobowego (tzn. pozasejmowego), które pochłonęło Gleba, brał on pieniądze z racji pełnienia w polskim parlamencie rozmaitych funkcji. Odpoczynek bowiem też należy poczciwym ludziom finansować, zwłaszcza jeśli wiąże się on z rozmaitymi wyrzeczeniami charakterystycznymi dla politycznego czyśćca. Oczywiście w naszym kraju porządek świata jest nieco odwrócony aniżeli w klasycznej, religijnej eschatologii. U nas mamy niebo na ziemi (obszar westchnień każdego, kto żyje z dala od polityki – sfera wielkich pieniędzy, drogich służbowych samochodów, luksusowych restauracji, nieustającej zabawy, błysków reporterskich fleszów oraz studyjnych, telewizyjnych reflektorów), z którego można trafić do czyśćca „zwykłego życia szaraków i frajerów” lub też - niech ręka boska broni - do piekła „politycznego niebytu”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy, kto żyje w niebie, jest zadowolony i się śmieje od ucha do ucha. Jak jednak wiemy, niebianom życie popsuć może niejeden demon, którego podstawowym celem jest pozbawić jakiegoś niebianina statusu niebieskiego i rzucić w czeluść „zwykłego życia” albo jeszcze gorzej „politycznego niebytu” właśnie. Co zaś robi taki demon? Krąży i jątrzy. Cholernie jątrzy. Temu coś do ucha powie, tamtemu zasieje w sercu wątpliwość, tego skusi, tamtego przymusi – i tak od słowa do słowa, zasiewa kąkol na polu politycznej pszenicy. Co gorsza, im człek uczciwszy, im bardziej prostolinijny, nieskomplikowany, trzymający się pewnych zasad, im lepiej mu z oczu patrzy, im gębę ma taką bardziej swojską – tym większe sidła demon zastawia na niego. Im taki niebianin skromniejszy, im bardziej pracowity – tym złośliwiej jątrzy taki demon ohydny. Wiadomo bowiem, że człek poczciwy to nawet ze zwykłej naiwności czy prostoduszności skusić się na coś może. Na to właśnie demon czyha chytrze. Przykładowo, ktoś chce grób siostry odwiedzić, zadumać się nad przemijaniem tego świata i nieuchronnym kresem ludzkiego żywota, a tu demon pośle na cmentarz właśnie jakiegoś szemranego biznesmena. By pojątrzyć, by poczciwca zdybać, by skusić podle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście, nie tylko nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ale i żaden czyściec nie trwa wiecznie, o czym wie niejedna dusza czyśćcowa z polskiego establishmentu. Siedź w kącie, znajdą cię. A po jakimś czasie takiego siedzenia, można w podskokach iść znowu do nieba i do niebian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem na naszych oczach dokonuje się zlot aniołów stróżów, którzy oblegli niebiańską stolicę. Niebiesko się zrobiło w środku Warszawy. Należy żywić nadzieję, iż żaden demon nie podkusi tychże aniołów, by rękę na jakiegoś niebianina podnieśli. Wtedy bowiem nie tylko niebiosa by się zatrzęsły, ale i nastałby prawdziwy koniec tego świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.tvn24.pl/0,1631462,0,1,chlebowski-wracam-do-polityki--stane-przed-komisja-sledcza,wiadomosc.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-7938085471304013417?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/7938085471304013417/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/eschatologia-po-polsku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7938085471304013417'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7938085471304013417'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/eschatologia-po-polsku.html' title='Eschatologia po polsku'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-2818711563576288542</id><published>2009-12-01T09:24:00.003+02:00</published><updated>2009-12-01T09:39:15.104+02:00</updated><title type='text'>Potrzebne są zmiany</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos02.istore.pl/6625/photos/big/342497.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 274px; height: 448px;" src="http://photos02.istore.pl/6625/photos/big/342497.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Iluż to mąk piekielnych uniknęliby postępowcy w polskim piekiełku, gdyby nie oszołomstwo, które sypie piach w tryby tak, jak za dawnych czasów, gdy postępowcy walczyli z amerykańskim imperializmem i kontrrewolucją. Wprawdzie dzisiaj azymut ideologiczny wyznacza postępowcom brukselskie politbiuro, ale zapał w walce ze stonką ziemniaczaną na polach uprawnych urawniłowki jest ten sam, jeśli nie większy, skoro okazuje się, iż stonki przybywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezawodna (od dziesięcioleci) w walce ideologicznej, komunistyczna „Polityka”, staje oto do beznadziejnej i przez to budzącej wielkie nasze współczucie obrony – jakżeby inaczej – wolności słowa, wolności przekonań i wolnej debaty publicznej, z którymi to ideałami redakcji tego komunistycznego tygodnika zawsze było po drodze. Obrona beznadziejna, ponieważ okazuje się, psiakrew, że oszołomstwo zdominowało debatę. M. Janicki i W. Władyka, dwaj niezłomni (chciałoby się rzec niemalże: dysydenci), którzy na własnej skórze przeżyli IV RP, a pręgi po biczowaniu świecą sino na grzbiecie tychże publicystów po dziś dzień, stwierdzają, ku naszej zgrozie: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„W dyskusji publicznej szerzy się nowa metoda: sprowadzanie racji przeciwników do absurdu za pomocą histerii. W sporach o in vitro, prawa gejów, obecność krzyży, aż po świńską grypę.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Domyślamy się, że skoro tak ostro się tekst zaczyna, to jak u Hitchcocka, napięcie będzie cały czas rosło. O co chodzi z tą nową metodą odkrytą przez specjalistów z komunistycznej „Polityki”?   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Nawet jeśli czasami pojawiałaby się u nas jakaś szansa na wymianę poglądów, z reguły jest ona likwidowana na progu niepohamowaną licytacją oświadczeń nie do podważenia. Wyprowadzane są już nie ideologiczne armaty, ale wyrzutnie rakiet strategicznych. Celują w tym politycy i publicyści konserwatywni, bo to oni i ich wartości mają być przedmiotem niebywałego ataku.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O kogo konkretnie chodzi? A, o paru oszołomów z „Rz”, którzy bronią, „swoich wartości”. W myśleniu każdego komunisty wartość uniwersalna jest wtedy, gdy podziela ją brać komunistyczna – natomiast wartości podzielane przez konserwatystów są nie tylko oszołomskie (wartości cholernego polskiego kołtuna), ale z reguły prywatne, subiektywne, nieważne, śmieszne itd. Tego typu myślenia redakcja komunistycznej „Polityki” trzyma się wiernie bez względu na zmiany „ustrojów politycznych”. To się nazywa „stanie na straży”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tedy M. Magierowski ośmielił się oburzyć na niedawno rozpoczętą walkę z krzyżami i stwierdzić o fundamentach „nowej Europy”: „Dzisiaj łączy nas: traktat lizboński, MTV, pełny brzuch, wakacje na Ibizie oraz tolerancja dla gejów” - a przecież tak nie można. Tak się nie robi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co nam radzą bracia z komunistycznej „Polityki”? Radzą nam, co o tym wszystkim myśleć: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„...w Polsce nie ma jednolitej i zwartej opinii, nie brak głosów – nieraz samych katolików – że wyrok Europejskiego Trybunału jest mądry i ma swoje głębokie uzasadnienie i korzenie sięgające właśnie podstawowych sensów i wartości cywilizacji europejskiej. Że swoistym barbaryzmem jest odbieranie miejsca we wspólnocie cywilizacyjnej i kulturowej wszystkim, którzy przeżywają duchowy kontakt z kościołem Mariackim czy malarstwem Rembrandta, ale nie chcą krzyża w szkole publicznej, bo są po prostu niewierzący lub wierzący bardzo inaczej. Albo nawet są gejami.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiemy więc już, iż obrona krzyży uchodzi za barbarzyństwo (no bo chyba dobrze odczytałem intencje niezłomnych wyrażone w tym fragmencie?). Wprawdzie jeszcze „swoiste” barbarzyństwo, ale kto wie, czy za parę tygodni, w kolejnej analizie Janickiego i Władyki, nie wyjdzie, że „ewidentne i niebezpieczne”. Sami widzimy, na co nam przyszło – ludzie w walonkach uczą szlachtę, jak ma się prowadzić. No ale nic, jak się nie rozliczyło komunizmu, to takich i specjalistów od ethosu i „granic dyskursu społecznego” mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Ostrożna rozmowa na temat jakiejś formy legalizacji (rejestracji) związków jednopłciowych uruchamia od razu tę samą metodę polemiczną (proszę poczytać Terlikowskiego czy publicystów „Rzeczpospolitej”). Związki partnerskie to krok do żądania małżeństw homoseksualnych, a potem konsekwentnie prawa do adopcji dzieci, a więc także swoistej legalizacji pedofilii oraz dalszej propagacji zachowań homoseksualnych, tym samym podważania instytucji rodziny.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Janicki i Władyka chcą nam w ten sposób powiedzieć, że histerycy sobie cały ten ciąg zdarzeń imaginują, czyli, że coś takiego jak konsekwentne poszerzanie „praw” i tym samym sankcjonowanie patologii społecznej związanej z „małżeństwami homoseksualnymi”, nie zachodzi. Nie wiadomo więc, czy ci ludzie są tak ślepi, że tego rodzaju procesów nie dostrzegli w różnych krajach Zachodu, czy też są tak tępi, iż sądzą, że inni tego nie dostrzegają. Nie to jednak, że oszołomstwo cały czas zjadliwie „nadaje” (jak kiedyś Bibisyn czy inna szczekaczka imperializmu wpuszczające zatrute treści w eter) najbardziej przeraża niezłomnych, lecz to, iż nie jest to „obsesyjne, niszowe myślenie”: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Takie poglądy wyznaczają dzisiaj główny nurt, z którym muszą się mierzyć ewentualni reformatorzy. To zwolennicy zmian (choćby większej wolności wyboru) stoją przed koniecznością udowodnienia swoich racji, a często nie mają szans nawet rozpocząć dyskusji, gdyż przeciwko nim od razu wystawiany jest obrazek apokalipsy, która czyha na końcu drogi, na jaką chcą wejść reformatorzy.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka jest nieszczęsna dola reformatorów w naszym kraju już od kilkudziesięciu lat. „Sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyprowadzić...”, powiedział kiedyś M. F. Rakowski, gdy u bram i okien PKiN-u zomole bronili (w „wolnej Polsce”, rok 1990) komuny przed obywatelami. Sztandar wyprowadzono, ale po rozmaitych redakcjach i chałupach towarzyszy ciągle wiszą piękne repliki. A czerwonych pełno wszędzie, jakby ich dalej jakaś tłocznia na świat wydawała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1501267,1,debata-publiczna-wg-zasad-iv-rp.read&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-2818711563576288542?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/2818711563576288542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/potrzebne-sa-zmiany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/2818711563576288542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/2818711563576288542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/12/potrzebne-sa-zmiany.html' title='Potrzebne są zmiany'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-5004850205612154751</id><published>2009-11-30T11:39:00.002+02:00</published><updated>2009-11-30T11:44:21.385+02:00</updated><title type='text'>O ADHD</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.seligman.org.il/Komsomol_1930_poster.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 330px; height: 448px;" src="http://www.seligman.org.il/Komsomol_1930_poster.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Odkąd w trakcie obławy na tygrysa (maj 2002), który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza, wiemy, że w Polsce można się spodziewać wszystkiego. Dziś rano właśnie sobie uzmysłowiłem, że pisałem wiele razy o złodziejach, a przecież w życiu widziałem może jednego prawdziwego złodzieja – takiego, co kiedyś przed laty ukradł mi radio po rozbiciu szyby w moim aucie. Widziałem go na sali sądowej, bo policja go schwytała. Na tej sali zresztą była kupa śmiechu, bo gdy na pytanie sędzi, po co właściwie gostek kradł (chłopak miał chyba z 18 lat, a moje radio nie było pierwszą jego zdobyczą), ten odpowiedział szczerze, że kradł po to, by sprzedawać potem i mieć ze sprzedaży pieniądze na różne rzeczy – wtrącił się jego adwokat, który powiedział, że nie da się wykluczyć, iż ten młody człowiek konfabuluje i że mógł sobie to wszystko wymyślić. Na szczęście sędzia jedynie skwitowała ten występ (młodego) adwokata tylko wymianą z nim spojrzeń, bo jak się później okazało, gdy zaprowadzili mnie policjanci do miejsca, gdzie składowali odzyskane od złodzieja rzeczy, sporo tych odbiorników było. Niestety, mojego akurat nie odnalazłem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale co tam, grunt, że złodzieja złapano – chociaż, jak podpowiada jakiś głupi głos w głębi duszy – miejmy nadzieję, iż trafił za kratki, bo z tym różnie bywa. Jeden znajomy bowiem opowiadał mi, że wielu złodziei w Polsce, owszem, łapie się, lecz też niedługo po złapaniu wypuszcza... ale może wystarczy tych opowieści, skoro są takie ważne sprawy wokoło. Otóż, jak słusznie donosi Chłodny Żółw, genialny J. Buzek ruszył do akcji, jako przedstawiciel wolnego świata (tego wolnego, co komunizm własnymi ręcami obalił chirurgicznym cięciem, tj. bez jednego wystrzału i jednej szubienicy, jak wiemy) i zaczął strofować N. Farage'a w trakcie jego płomiennego i szyderczego wystąpienia dotyczącego „prezydenta „UE”” oraz „szefowej dyplomacji”.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Farage faktycznie wnosi ducha sprzeciwu do skostniałej struktury komsomołu, tzn. tfu, „parlamentu europejskiego”, zaś słuchanie jego wypowiedzi to miód na serce każdego zdrowo myślącego człowieka. Oczywiście dla uniofilów, czyli ludzi rozkochanych w eurokracji, te wystąpienia są jak kubeł zimnej wody, ale warto przy tej okazji zwrócić uwagę na dwie rzeczy (znowu nasuwające skojarzenia z sowietyzmem). Primo, do tego już doszło, że uniofile/eurokraci dostają drgawek na same szyderstwa pod ich adresem – chodzi więc tylko o jakieś krytyczne głosy, może i prześmiewcze, ale tylko głosy, nie zaś jakieś antyunijne działania (co więc będzie, gdy powstanie za jakiś czas antyunijny ruch obywatelski w Europie?). Secundo, jak błyskawicznie w rolę „ormowców Unii” wchodzą polscy politycy, którzy hasła wolności, wolności słowa, swobód obywatelskich, demokracji etc. niemal codziennie odmieniają przez wszystkie przypadki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chłodny Żółw ma rację, podkreślając, że na razie to „stanie na straży unijnego prawa i unijnego porządku” idzie naszym salonowym lwom dość niemrawo – wystarczy posłuchać angielszczyzny podenerwowanego, przewalającego kartki, telepiącego mikrofonem i trzęsącego okularami Buzka, ważne jednak jest to, że tak szybko i tak gorliwie w te role ci ludzie wchodzą.  Dla każdego bowiem rozsądnie myślącego człowieka (nie musi być nawet uniosceptykiem czy „antyunitą” jak ja), to co mówi Farage powinno skłaniać raczej do refleksji niż oburzenia. Jeśli (już słynna) Ashton nigdy nie została wybrana przez jakąś grupę obywateli na jakąkolwiek z funkcji publicznych, a swoją karierę zaczynała jako prosowiecka aktywistka w Wielkiej Brytanii, to zwłaszcza takiemu Buzkowi powinny siwe włosy dęba stanąć. On jednak, jak wiemy, „wybór” (raczej mianowanie przez politbiuro) Ashton skwitował uwagą, że będzie kobieta we władzach „UE”. Jeśli ktoś plecie takie banialuki, to można jedynie powinszować rozpoznania politycznej rzeczywistości, w której się obraca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei (już słynny, choć jak złośliwie dodaje Farage, dla niego ruch uliczny w Pekinie nie zostałby zatrzymany, a przecież tenże „prezydent unii” będzie zarabiał więcej niż Obama) van Rompuy błysnął, jak już kiedyś pisałem, pomysłem ujednolicenia symboliki unijnej we wszystkich krajach, kosztem usunięcia symboliki narodowej oraz ujednolicenia podatków we wszystkich „państwach członkowskich” (dla nas to wieść znakomita, bo wciąż płacimy za niskie i nie odczuwamy fiskalizmu). Zwróćmy też uwagę na wystąpienie „europosłanki” z Węgier (Herczog), która kwituje krytyczne uwagi Farage'a jakimś głupkowatym przysłowiem o małpie co na drzewo się wspięła, by d... pokazać. Węgry jak wiemy, to też (jak nasz) kraj, który na własnej skórze doświadczył dobrodziejstw sowieckiej dyktatury, więc tym bardziej jego przedstawiciele powinni być wyczuleni na antydemokratyczne mechanizmy superpaństwa. Ale gdzie tam! Kobita wstaje oburzona, jakby jej ktoś kawę na ubranie albo na głowę wylał. No i angielszczyzna też warta odnotowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważmy jedno - jeszcze dobrze nie umieją mówić (!) ci „reprezentanci” posowieckiej Europy, ale już wiedzą co i jak mówić w euro-nowomowie. To zjawisko ideowego ADHD warto śledzić, bo już kiedyś z komsomolcami mieliśmy do czynienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://chlodnyzolw.salon24.pl/141321,jerzy-buzek-kontra-nigel-farage-walka-stulecia &lt;br /&gt;http://www.naszdziennik.pl/bpl_index.php?typ=sw&amp;dat=20091121&amp;id=sw03.txt&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-5004850205612154751?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/5004850205612154751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/o-adhd.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/5004850205612154751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/5004850205612154751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/o-adhd.html' title='O ADHD'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-2405080487333478313</id><published>2009-11-28T19:37:00.002+02:00</published><updated>2009-11-28T19:44:03.417+02:00</updated><title type='text'>Kiedy wróci Dieduszka Maroz?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://static1.money.pl/i/galeria/238/16/3054/prezydent,wladimir,putin,podczas,spotkania,z,dziadkiem,mrozem.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 416px;" src="http://static1.money.pl/i/galeria/238/16/3054/prezydent,wladimir,putin,podczas,spotkania,z,dziadkiem,mrozem.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdy się czyta takie felietony, jak ten z „Newsweeka” można zwątpić w powagę zawodu dziennikarza. Oczywiście nikt nie twierdzi, iż dziennikarze muszą być poważni i muszą na serio analizować bieżące wydarzenia, tak się jednak składa, iż to dziennikarze stanowią najczęściej pojawiających się w mediach komentatorów tego, co się dzieje i biada temu, kto ośmieliłby się głosić, że dziennikarze się jedynie nadymają jak indory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam tedy – nie wiem – analizę czy swobodną refleksję; tekst oniryczny czy alegoryczny – coś w każdym razie na temat Rosji, zatytułowane, żeby było śmieszniej „Pierwszy zamach Miedwiediewa”. (Znamy już ten fajny trynd od wielu lat w języku naszych mediów (zwłaszcza w tytułach tekstów), gdzie kalambur ściga kalambur, tak jakby pewnych rzeczy nie dało się sensownie po polsku powiedzieć). Ktoś mógłby z tego tytułu wywnioskować przecież, iż to Miedwiediew, czyli prezydent Rosji jest zamachowcem. No ale mniejsza z tym, przecież nie będziemy się bawić w warsztaty dziennikarskie. Poza tym ci ludzie za klecenie takich „felietonów” biorą pieniądze, warto pamiętać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy więc do rzeczy. Otóż z tekstu dowiadujemy się, że Rosja jest niestabilna za Miedwiediewa, tak jak była niestabilna, gdy Putin zaczynał rządy i dowiadujemy się, iż za dzisiejszym kolejowym zamachem stoją skini. Gdy się z tego tekstu tyle mądrych rzeczy dowiedziałem, to mi się od razu przypomniał nazi-skin z serialu „Ekipa” grany przez B. Szyca, który w Polsce porywa i przetrzymuje żydowskich artystów. Kto nie widział, niech sobie obejrzy – w serialu nie tylko takie genialne rzeczy były. Jest bowiem inny trynd w mediach, by za wiele mrocznych stron tego świata obwiniać skinów czy kiboli, choć oczywiście najlepiej to oszołomów. Z tymi kibolami to pewnie coś jest na rzeczy, skoro potrafią wnosić na stadiony transparenty z przekreślonym sierpem i młotem, jakby nie słyszeli, że 20 lat temu komuniści obalili komunizm z pomocą L. Walesy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam, jak jeszcze w latach 80. można było w takiej gazecie jak „Prawo i Życie” (kto widział, ten wie) przeczytać o zagrożeniu, jakie skini niosą dla Rosji. W artykułach opisywano ze szczegółami, ile czasu tacy skini spędzają na siłowni, że noszą obcisłe ubrania podkreślające bicepsy, że nikogo się tacy nie boją i że w ogóle zadzierać z nimi jest nie za wesoło. W Polsce zresztą też skinami straszono w owym czasie, co pozwalało zwiększać kontyngenty pał na ulicach (no bo trzeba było pilnować prawa i porządku, i strzec praworządnych obywateli przed chuliganami). Gdy po „obaleniu komunizmu” okazało się, że za rozmaitymi czołowymi „nazistami” w Niemczech (słynny skandal z NPD) czy Rosji stoją służby specjalne, nietrudno było się domyśleć, gdzie tak naprawdę rodzą się wielkie zagrożenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Rosji nie tylko dokonano kolejnego zamachu, ale z Rosji dochodzą słuchy, że milicja „gwałci i zabija” (link poniżej). Dla kogoś, kto czytał książki A. Litwinienki nie jest to nowość, choć rzecz jasna zbrodnie rosyjskiej milicji przy zbrodniach rosyjskiej Bezpieki i wojskówki to naprawdę małe piwo. Jeśli bowiem ktoś potrafi zorganizować zamachy na ludność cywilną własnego kraju, by następnie ścigać za te zamachy ludność jakiejś republiki (a tak przecież było z „odwetem” na Czeczenach za „zamachy w Rosji”), to wszystko zaś po to, by dojść do prezydenckiej władzy - to przy tego rodzaju zbrodniach morderstwo dokonane przez jakiegoś milicjanta wygląda niemalże jak wypadek przy pracy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„I wreszcie uderzono w Rosjan, a zamachu, jak wynika z pierwszych doniesień, dokonali Rosjanie. Nie należy oczywiście wysuwać pochopnych wniosków w kilka godzin po zdarzeniu, ale pierwsze tropy prowadzą do skrajnych nacjonalistów. Nie wiadomo, czy organizacja Combat 18, czyli wyjątkowo mocna w Rosja międzynarodówka skinheadów rzeczywiście stoi za zamachem.&lt;br /&gt;Jednak rosnące w siłę nacjonalistyczne podziemie już dawno przestało być w Rosji jedynie ulicznym folklorem i marginesem. Ogoleni na łyso radykałowie w czasie dekady Putina byli traktowani przez władze z pobłażliwością. To był czas wojny w Czeczenii, a Putin budował opartą na imperializmie i pewnych elementach nacjonalizmu ideologię państwową.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby to był tekst z „Machiny” czy innego pisma „dla młodzieży”, to można by się nawet uśmiechnąć, ale jeśli ktoś wierzy, że w Rosji jacyś skini mogą wysadzać pociągi, to lepiej, żeby felietonów na ten temat nie pisał. Rosja od roku przeżywa kryzys gospodarczy i boryka się z rosnącym niezadowoleniem społecznym – nic zaś tak nie cementuje Rosjan, jak jakiś zewnętrzny wróg, który za zło tego świata odpowiada. Czeczenów niewielu już zostało, więc nie zdziwiłbym się, gdyby ci naziści okazali się po błyskawicznym śledztwie Gruzinami, którzy są w zażyłych kontaktach z Al-Kaidą. No i, co naturalne, Miedwiediew nie jest prezydentem na trudne czasy, tak jak nie był nim Jelcyn, jak pamiętamy. Prezydentem na trudne czasy jest po prostu Putin.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://newsweek.salon24.pl/141032,pierwszy-zamach-miedwiediewa    &lt;br /&gt;http://www.dw-world.de/dw/article/0,,4148067,00.html &lt;br /&gt;http://www.psz.pl/tekst-17356/Rafal-Lisiakiewicz-Specsluzby-afery-kremlowskie-a-dojscie-Putina-do-wladzy &lt;br /&gt;http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7305728,Rosyjska_zgnila_milicja.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-2405080487333478313?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/2405080487333478313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/kiedy-wroci-dieduszka-maroz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/2405080487333478313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/2405080487333478313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/kiedy-wroci-dieduszka-maroz.html' title='Kiedy wróci Dieduszka Maroz?'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-4224940139653018243</id><published>2009-11-27T10:47:00.003+02:00</published><updated>2009-11-27T11:03:56.117+02:00</updated><title type='text'>Zostawcie baszę (nie tylko Jamajkę)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.thegiftedman.com.au/images/in_the_bar.jpg "&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://www.thegiftedman.com.au/images/in_the_bar.jpg " border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziwię się „Faktowi”, że się oburzył na to, że basza Komorowski z obstawą BOR-u pojechał wczoraj zrobić zakupy w perfumerii i zaparkował służbowe auto w miejscu, gdzie jest zakaz parkowania. Należałoby raczej zachwalać, że Jamajkę stać na takie zdrowe szaleństwo. Narzekamy przecież przy każdej okazji, że ludzie władzy w naszym kraju są pozbawieni jakiegoś polotu, ciemni, niekumaci, drętwi, głupawi, nieuczciwi, skorumpowani, chamscy, obłudni, zdeprawowani, wulgarni, gołosłowni, krzykliwi, bez sumienia, zakłamani etc., a tu nagle kogoś stać na taki piękny gest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko cesarz ma prawo mieć klawe życie, ale i marszałek. Każdemu wolno kochać. Miło szaleć, kiedy czas po temu i w ogóle to „odczepcie się od Generała”. Kieruję te słowa nie tylko do redakcji „Faktu”, lecz także do Rolexa, który strasznie wydziwia, sondując Brytyjczyków, co by zrobili, gdyby mieli działać w polskich „realiach gospodarczych”. Rolex bowiem nie tylko źle pyta, ale i źle swym respondentom podpowiada – istotą kapitalizmu politycznego jest przecież system dojść (do ludzi lub poufnych informacji), który generuje sukcesy ekonomiczne na skalę o wiele większą niż start przeciętnego amerykańskiego pucybuta w drodze do milionera. Wystarczy się przyjrzeć, jak się finansowo miewają przeróżni beneficjenci „transformacji” na szczytach polskiej sceny politycznej, a więc przedstawiciele czerwonej i różowej nomenklatury (wliczając w to bezwzględnie ludzi służb, którym, jak np. gen. Czempińskiemu mogą ginąć z kont pieniądze w wys. 2 milionów dolarów i nawet wielkiej straty nie odczuwają poza pewnym dyskomfortem (tak jak my, gdy nam 5 zł do kratki ściekowej wpadnie)). Brytów z krainy Brytów należałoby spytać, czy chcieliby bez jakichkolwiek przedsiębiorczych zdolności (częstokroć bez wiedzy ekonomicznej), a wyłącznie dzięki odpowiedniemu akcesowi politycznemu lub urzędowemu, w niedługim czasie dokonać skoku cywilizacyjnego, do jakiego dochodzić musieliby ciężką pracą w warunkach wilczego kapitalizmu przez przynajmniej parę lat. Co więcej, do tego zestawu pytań należałoby dorzucić jeszcze zapewnienie, iż gdyby jakaś decyzja polityczna czy urzędowa takiego brytyjskiego neofity gospodarczego powodowała straty w obszarze majątku publicznego czy publicznych finansów, to żadnych konsekwencji cywilno-prawnych ani innych by taki neofita nie ponosił – co więcej wpisane byłoby to w tzw. koszt przemian. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście taki Bryt mógłby, wiedziony jakimś instynktem (czy psim swędem) wyczuć, iż w takim zorganizowaniu porządku społeczno-politycznego tkwi niesprawiedliwość, oszustwo, blaga, mówiąc zaś krócej: jedna wielka złodziejska zasada, że kto wyżej, ten więcej może się nakraść. Możemy zaś z dużym prawdopodobieństwem założyć, iż wbrew temu, co o ludziach sądzili teoretycy sowieckiej psychologii społecznej i socjotechniki – nie każdy nawet mając dogodne warunki do okradania innych (zwłaszcza tych, co nie mogą się przed kradzieżą obronić – jak to zwykle jest w relacjach między obywatelami a instytucjami państwa „kapitalistyczno-nomenklaturowego” (oligarchicznego)) za takie złodziejstwo ochoczo by się wziął. Nie każdy z nas bowiem jest zdeprawowany, nie każdy ma mentalność człowieka sowieckiego i podejrzewam, że Bryci mogliby oponować przeciwko takim mechanizmom awansu społecznego, które zapewniają sukces ekonomiczny cwanym moralnym miernotom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ten sposób jednak wchodzimy na obszar moralności, a przecież dookoła jesteśmy przekonywani, iż państwo z moralnością niewiele ma i nie powinno mieć wspólnego. W Polsce zresztą politycy chcący wprowadzać czytelne zasady moralne do życia społecznego są przez oligarchię zwalczani jako zagrożenie dla porządków nomenklaturowych i traktowani jako szkodliwe oszołomy. Obawiam się jednak, że Brytowie w pewnym momencie wzruszyliby ramionami, słysząc nasze opowieści i puknęliby się w czoło, pytając nas, dlaczego my na to wszystko patrzymy z takim spokojem i nadal na to zinstytucjonalizowane, zalegalizowane bezprawie pozwalamy. Dlaczego patrzymy na baszów i właściwie to ich ostentacja w nepotyzmie nam wcale nie przeszkadza?   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.efakt.pl/Zawiezli-Komorowskiego-na-zakupy,artykuly,57997,1.html &lt;br /&gt;http://hekatonchejres.salon24.pl/137660,komu-to-zus-a&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-4224940139653018243?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/4224940139653018243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/zastawcie-basze-nie-tylko-jamajke.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4224940139653018243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/4224940139653018243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/zastawcie-basze-nie-tylko-jamajke.html' title='Zostawcie baszę (nie tylko Jamajkę)'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-3105161165368126098</id><published>2009-11-26T11:25:00.002+02:00</published><updated>2009-11-27T10:57:55.604+02:00</updated><title type='text'>Eugenika dobra na wszystko</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://amhist.ist.unomaha.edu/module_files/eugenics.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 465px;" src="http://amhist.ist.unomaha.edu/module_files/eugenics.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Największym zagrożeniem dla Matki Ziemi jest, jak wiemy od ludzi oświeconych, sam człowiek. Oczywiście nie każdy człowiek - ten oświecony, który żyje prawidłowo i nikomu ani niczemu nie szkodzi - nie. Zagrożeniem jest człowiek gorszego sortu, który to człowiek nie dość, że jest ciemny (nieoświecony), to jeszcze potrafi się rozmnażać na potęgę wraz ze swoją ciemnotą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Im więcej ludzi na świecie, tym więcej emisji dwutlenku węgla – argumentują eksperci.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to słuszna sugestia i warto się jej w życiu trzymać. Ekspertom nie chodzi o tę emisję dwutlenku węgla, której oni są sprawcami, wydychając powietrze, ponieważ powietrze zużywane przez eksperta jest wartościowo transformowane na zbawczą myśl dotyczącą generalnego stanu zdrowia Matki Ziemi. Co innego proces oddychania człowieka tępego, który to człowiek oddycha tym, co Matka Ziemia hojnie mu daje, a w zamian odwdzięcza się bezmyślnością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Kiedy biedne kraje staną się zamożniejsze, ich mieszkańcy zapragną samochodów i innych atrybutów dobrobytu, co doprowadzi do większej emisji CO2. Jednocześnie zmiany klimatu wywierają negatywny wpływ na sytuację najbiedniejszych w krajach rozwijających się. Ziemia przestaje rodzić, w wielu częściach Afryki zaczyna brakować gruntów rolnych.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to prawdziwa kwadratura koła dla eksperta, który z jednej strony chce walczyć z biedą, z wykluczeniem, z segregacją rasową, z seksizmem, z religią i wieloma innymi plagami, z drugiej – np. walcząc z wykluczeniem, musi uwzględniać jednak to, iż pewnych ludzi mimo wszystko należy wykluczyć, a więc, że raj na ziemi daje się wprowadzić tylko w ograniczonym zakresie. Jeśli bowiem zwalczamy biedę, poprzez podnoszenie stopy życiowej biedaków, to ci niewdzięcznicy produkują więcej dwutlenku węgla, a w ten sposób nas wszystkich, a szczególnie ekspertów, a przede wszystkim Matkę Ziemię, wpędzają w jeszcze większą biedę. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;„– Dania czuje się zobowiązana do włączenia kwestii kontroli narodzin do projektu umowy o klimacie – mówi Ulla Tornaes, minister ds. pomocy krajom rozwijającym się. Jej zdaniem w porozumieniu kopenhaskim powinien znaleźć się zapis, że każdy człowiek ma prawo do używania środków antykoncepcyjnych i planowania rodziny.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już dawno, nie tylko w Skandynawii odkryto, że eugenika jest dobra na wszystko. Kwestia tylko przeprowadzenia wyraźnej granicy, kto może być zdrowym budulcem nowoczesnego społeczeństwa, a kto jest materiałem odpadowym. Antykoncepcja zresztą też jest dobra na wszystko. Każdy bowiem wie, że odpowiednio używana prezerwatywa ściśle się wiąże ze zmniejszeniem emisji dwutlenku węgla i odciążeniem przemęczonej Matki Ziemi. Co ekspertom i innym oświeconym ludziom, którzy zużywają powietrze dla naszego dobra i dla ochrony Matki Ziemi pozostaje jeszcze? Otóż pozostaje im już tylko ustalić limity emisji dwutlenku węgla dla poszczególnych, ściśle wyznaczonych przez specjalistów, grup ludzi. Prekursorami takiej filozofii społecznej byli wynalazcy komór gazowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.rp.pl/artykul/397447_Kondomy_uratuja_klimat_.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-3105161165368126098?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/3105161165368126098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/eugenika-dobra-na-wszystko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/3105161165368126098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/3105161165368126098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/eugenika-dobra-na-wszystko.html' title='Eugenika dobra na wszystko'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-34200509822610846</id><published>2009-11-26T15:23:00.002+02:00</published><updated>2009-11-26T15:29:20.217+02:00</updated><title type='text'>Neutralni jak neutralnościowcy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://static.goldenline.pl/group_logo/001/group_23025_c5cca3_basic.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 115px; height: 150px;" src="http://static.goldenline.pl/group_logo/001/group_23025_c5cca3_basic.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jednym ze szczególnie rozpowszechnionych mitów współczesności jest opowieść o neutralności światopoglądowej państwa. Hasło o tejże neutralności powtarzane jest zwykle przez takich humanistów, którzy albo do religii mają stosunek niechętny, albo wprost wrogi. Z czego ta obojętność lub wrogość wynika nie warto może szerzej się rozwodzić, ponieważ powody mogą być przeróżne. Jeden humanista widział księdza pijaka, więc stwierdził, że Kościół to oszustwo. Drugi naczytał się rozmaitych innych humanistów, którzy mu wyjaśnili, że Boga nie ma. Trzeciego w dzieciństwie rodzice posyłali do szkoły katolickiej i postanowił się zemścić. Czwarty uznał, że religia zbyt wiele rzeczy zakazuje, a życie jest zbyt krótkie, by człowiek mógł sobie pozwolić na niezakosztowanie rozmaitych przyjemności. Piątemu nie podoba się religia, bo akurat zatrudnili go na odcinku „krzewienia kultury świeckiej”. Szóstego diabeł opętał itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Neutralność światopoglądową głoszą więc zwykle ludzie, którzy mają całkiem sprecyzowany i zwykle dość agresywnie wyrażany antyreligijny światopogląd, w centrum którego tkwi zwykle kult człowieka (oświeconego - nie ciemnego) oraz fundamentalna krytyka tradycjonalistycznie rozumianych instytucji oraz tradycjonalistycznie (konserwatywnie) rozumianej moralności. Co więcej, neutralnościowcy – tak sobie pozwolę skrótowo nazwać tych humanistów – nie poprzestają na głoszeniu mitu o neutralności światopoglądowej państwa, lecz biorą sprawy w swoje ręce i przekuwają swój  (umiarkowanie lub radykalnie) antyreligijny światopogląd w określone rozwiązania prawne. Tak się bowiem ciekawie składa, iż na czele neutralnościowców stoi kasta kapłanów nowoczesnego świata, czyli oświeconych prawników, którzy dzięki swojemu wglądowi w rzeczywistość społeczną, wiedzą, jak naprawić „rozregulowany” przez wielowiekową tradycję mechanizm relacji międzyludzkich. W ten to sposób tradycjonalistycznie pojmowana rodzina, jako związek osób dwojga płci nakierowany na wydanie na świat i wychowanie potomstwa jest poddawana erozji drogą forsowania wizji rodziny jako wesołego związku osób tej samej płci, które, jeśli mają taki kaprys mogą sobie jeszcze dołączyć dziecko do adopcji, a ściślej, do zabawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problemy zaczynają się wtedy, gdy się wykazuje neutralnościowcom, że ich system wartości (a często antywartości – trudno traktować serio, tj. właśnie jako rodzinę i jako wartość społeczną – seksualny związek dwóch mężczyzn czy kobiet) wcale nie jest neutralny światopoglądowo, tylko właśnie antyreligijny i wymierzony w pewien porządek społeczny oraz w czyjeś wolności. Neutralnościowcy bowiem przekonują nas do upadłego, iż nie tylko forsują swoje rozwiązania pro publico bono, ale też, że te rozwiązania implikują jeszcze większą wolność dla poszczególnych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjrzyjmy się rozumowaniu jednego ze zwolenników neutralności, o której mowa, czyli Il Professore Sadurskiego: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Państwo to nie jest po prostu jakaś “sfera publiczna”: to narzędzie władzy, a zatem i przymusu, funkcjonujące w interesie i z mandatu nas wszystkich – wszystkich obywateli i podatników. Co innego – katedra na placu miejskim, a co innego krucyfiks w urzędzie państwowym.” &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem wydaje się, że właśnie większym problemem jest katedra na placu miejskim aniżeli krucyfiks w urzędzie państwowym. Do urzędu (o ile w nim nie pracujemy) chadzamy z rzadka (bo i tak biurokraci drą z nas ostatnie pasy), zaś na placach możemy przebywać często, zwłaszcza wygrzewając się leniwie latem. Dlaczego mielibyśmy się godzić z tym, że cały czas sterczy jakaś stara katedra, a nie fajny nowoczesny hipermarket albo inny użyteczny i błyszczący lokal? Co człowiekowi neutralnie światopoglądowemu po takiej katedrze? Jeśli to zabytek, obejrzy sobie z raz (choć wystarczyłby przegląd albumu ze zdjęciami), ale co więcej można w katedrze robić? Chyba żeby katedrę zaadaptować na dyskotekę, no to wtedy przynajmniej można się nieźle zabawić. W przeciwnym razie katedra przypomina o mrokach średniowiecza, o feudalizmie, dziesięcinie, inkwizycji, krucjatach i wielu innych rzeczach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Druga zasada – to specjalny charakter szkoły: miejsca, w którym kształtuje się sumienia i poglądy młodzieży, nie całkiem jeszcze gotowej do krytycznej refleksji na temat treści jej przekazywanych i niekoniecznie przesiadującej dobrowolnie ileś godzin dziennie w klasach szkolnych.&lt;br /&gt;Na skrzyżowaniu tych dwóch zasad lokuje się specyfika szkół państwowych: miejsca kształcenia dzieci i młodzieży, afirmowanego przez państwo. Tam specjalnie potrzebna jest ostrożność, by treści przekazywane młodzieży – także przez symboliczne przedmioty i zachowania – nie wyrażały oficjalnego komunikatu o państwowej ortodoksji w kwestiach światopoglądowych i religijnych.”   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu też ciekawa rzecz. Wydaje się bowiem, że skoro 90% Polaków przyznaje się do katolicyzmu, to obecność symboli religijnych właśnie w szkołach stanowi proste przedłużenie tego porządku społecznego, który w naszym kraju z katolicyzmem jest historycznie powiązany. Już abstrahuję od tego, że katolicyzm przyczynił się do przetrwania Polaków w wielu ciężkich (także dla państwa polskiego) czasach i od tego, że komuniści toczyli ostentacyjną walkę i z krzyżami, i z religijnością, więc to „wiszenie” czy „eksponowanie” krzyży ma dla polskich rodziców i nauczycieli dodatkową wartość, dodatkowe przesłanie. Dla każdego wolnościowca zatem ów wolny wybór Polaków, by sobie krzyże wisiały w szkołach powinien być czymś, co szczególnie należy uszanować, nie zaś piętnować, chyba że mamy do czynienia z takim ujęciem wolności, które wiąże się z jakąś antyreligijną ortodoksją, no ale wtedy trzeba to mówić wprost, nie zaś udawać, że nie o to chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, gdyby przeprowadzono całkowitą prywatyzację szkolnictwa i rodzice zgodnie by zdecydowali, że większość szkół w Polsce powinna być po prostu katolicka (i nic wtedy żadnym oświeceniowcom do tego), a kto chce, to może sobie chować dzieci po antykatolicku, ale za własne pieniądze – sprawy rozwiązałyby się dość szybko. Już dzisiaj zresztą run na przedszkola i szkoły katolickie (a więc o „podwyższonym rygorze” i formujące dzieci od najmłodszych lat w wierze Chrystusowej) jest taki, iż rodzice zapisują swoje potomstwo na długie lata przed posłaniem do danej instytucji. O, zgrozo, powstają nawet katolickie szkoły dla chłopców i osobno dla dziewcząt, a więc „niekoedukacyjne”, co dla każdego oświeceniowca musi stanowić kamień obrazy, no bo, jak się możemy domyśleć, o „edukacji seksualnej” (w stylu Marcuse'go) tam pewnie nie ma mowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowe oświecenie jednak łączy się z taką wizją państwa, które „koryguje” ciemnotę. Tak więc to nie rodzice powinni mieć wpływ na to, co ma być w szkołach (zarówno pod względem programowym, jak i symbolicznym), lecz oświeceni prawnicy i urzędnicy, którzy wiedzą o wiele lepiej od ciemnoty, jak wygląda społeczny ład. W miejsce absolutystycznej etyki katolickiej wprowadzić się chce absolutystyczną etykę permisywizmu moralnego i w ten sposób pozamiatać po tradycjonalistycznym porządku społecznym, mimo że w tylu eksperymentach związanych ze zwalczaniem religii, polało się tyle krwi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://wojciechsadurski.salon24.pl/140351,skrzyzowania&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-34200509822610846?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/34200509822610846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/neutralni-jak-neutralnosciowcy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/34200509822610846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/34200509822610846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/neutralni-jak-neutralnosciowcy.html' title='Neutralni jak neutralnościowcy'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-7662059832924368372</id><published>2009-11-22T18:15:00.003+02:00</published><updated>2009-11-22T18:22:54.422+02:00</updated><title type='text'>Dola Atlasa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://expat21.files.wordpress.com/2009/04/atlas.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 709px; height: 827px;" src="http://expat21.files.wordpress.com/2009/04/atlas.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bogu niech będą dzięki, że polscy „europosłowie” zaczęli się leczyć, to znaczy, szczepić. Jak stwierdził słusznie Jacek Saryusz-Wolski, znajdują się oni w grupie podwyższonego ryzyka, w związku z tym, jestem pewien, że te szczepienia należą im się bezwzględnie i nawet dziwię się, iż zdecydowali się na nie tak późno. Wszelki duch Pana Boga chwali – co by to było, gdyby jakaś zaraza zmogła choć jednego europarlamentarzystę, a potem przeniosła się (drogą taką czy inną, bez wnikania w szczegóły) na innych i raptem cały wesoły brukselsko-strasburski tabor musiałby zamienić się w szpital polowy z latrynami (zgodnie z wymogami kwarantanny)? Ani do domu wrócić, ani do różowej dzielnicy wyskoczyć gdzieś, ani nawet na małe piwo piwo z kolegami wyjść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe, jak tam nasz dzielny doktor Migalski – czy już się zaszczepił, czy dzielnie się będzie zmagał z zagrożeniem jedynie na aspirynie i jakichś domowych środkach grypobójczych. Mam nadzieję, że przynajmniej genialny premier Buzek się zdążył zaszczepić, no bo nie tylko „parlament europejski” by takiej nagłej choroby szefa nie przeżył, ale i zmiany klimatyczne przez niego i jemu podobnych genialnych strategów, powstrzymywane nadludzkim wysiłkiem woli (plus wolne datki podatników), mogłyby nadejść w jakimś oszałamiającym tempie i nawet byśmy się nie obejrzeli, a zamiast nadchodzącej zimy na Boże Narodzenie mielibyśmy australijskie lato. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczepić się trzeba, tylko ważne jest, by wybrać do tego właściwy koncern i po drugie, by jednak zachować pewną hierarchię społeczną, czyli ustalić, które grupy powinny być objęte szczepieniami w pierwszym rzędzie. No więc wiemy już, iż tą grupą szczególnie zagrożoną są właśnie politycy, bo na ich barkach, tak jak na grzbiecie Atlasa, spoczywają losy świata, nas wszystkich razem wziętych i losy naszych ciężko zarabianych pieniędzy. Jedno świństwo (i nie chodzi tu o żadną francuską chorobę), które by się do Atlasa mogło przyczepić i już na mapie obrazującej naszą planetę ukazują się napisy: „W życiu na Ziemi udział wzięli...”, a tam m.in. nasze nazwiska lecą drobnym maczkiem pośród nazwisk innych statystów – bo jak Atlasa coś zmoże, to światu naszemu nic nie pomoże. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co nam pozostaje, poza ogłoszeniem 22 listopada polskim „świętem dziękczynienia” z powodu tego, że Atlas się szczepi? Pozostaje nam modlić się na wszelkie możliwe sposoby, by Atlasa jakieś skutki uboczne po tych szczepieniach nie spotkały, czyli żeby zamiast grypy cholera go nie wzięła, psiakrew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://wyborcza.pl/1,75248,7279867,Europoslowie_moga_szczepic_sie_przeciw_grypie_w_Brukseli.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-7662059832924368372?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/7662059832924368372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/dola-atlasa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7662059832924368372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7662059832924368372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/dola-atlasa.html' title='Dola Atlasa'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-8359124338863644294</id><published>2009-11-21T17:48:00.001+02:00</published><updated>2009-11-21T17:48:52.189+02:00</updated><title type='text'>W logice</title><content type='html'>Już J. Słowacki postulował, by język polski charakteryzował się giętkością, ażeby dało się w nim wyrazić to, co pomyśli głowa. Nie wziął jednak poeta pod uwagę takiej możliwej sytuacji, w której jacyś ludzie bez głowy wezmą się za robienie z języka materii o strukturze gumofilca, co w przekładzie na slang podmiejski można ująć jako robienie sobie z gęby cholewy. Jest tu jednak pewien paradoks: ludzie bez głowy (ex definitione) gąb nie za bardzo mogą używać, stąd też i nie są w stanie zrobić z owych gąb żadnych cholew – utarło się jednak powiedzenie, iż ktoś „bez głowy” nie jest tak naprawdę dekapitowany, lecz po prostu ciemny. Człowiek ciemny może więc posługiwać się językiem i wyginać go na przeróżne sposoby, co nie przeszkadza mu żyć w błogim poczuciu, iż można sobie radzić na tym świecie bez posługiwania się umysłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz pytanie, czy to, co napisałem jest obraźliwe; no bo jak się dowiadujemy z dobrze poinformowanych, szczecińskich źródeł, wyrażanie krytyki przeciwko naszym panom i władcom z litościwie panującej Platformy Obywatelskiej (niech Bóg przychyli im nieba na wieki), ściąga na internautów prokuratorskie śledztwa. Może nie jest to jeszcze taka akcja jak ta z windykatorami współpracującymi z eurobankiem i może nie jest to jeszcze ten język giętki, co tychże windykatorów, ale litera prawa jakoś wypalona na czole lub na tylnej części ciała danego krytykanta wypalona dość szybko być może. Spieszmy się więc kochać ludzi z PO, bo tak szybko odchodzą od zmysłów i domagają się – na litość boską, jasne, że słusznie (czy ktoś śmie w to wątpić?) - obrony swojego dobrego imienia. To dokładnie tak, jak domagali się obrony dobrego imienia prezydenta Kaczyńskiego, gdy był lżony przez tego czy innego błazna na posadzie polityka PO właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tą literą prawa to w naszym kraju jest strasznie skomplikowana historia. Co bowiem możemy robić, gdy złodziej mówi nam: nie kradnij? Sumienie nam podpowiada, że kraść nie wolno, ale z drugiej strony rozum nam podpowiada, że jeśli złodziej ustanawia normy moralne i prawne oraz zabezpiecza się państwowymi instytucjami, to coś jest nie tak. Chyba tej kwestii nie wziął pod uwagę red. Ł. Warzecha, stwierdzając niedawno, że doktor-Janosikowa „nas okradła”. Jakich nas? I co to znaczy „kraść” w republice kolesi? Czy komuniści, którzy w złodziejstwie dawno przelicytowali wszystkich mafiozów, wylądowali za kratkami? Czy ludzie, co się dorabiali na „prywatyzacji” i innych „cudach gospodarczych III RP” stanęli przed jakimś wymiarem sprawiedliwości? Czy ludzie, którzy reformują nasz kraj od dwudziestu lat powiększając dług publiczny w nieskończoność odpowiedzieli za malwersacje, korupcję, afery, marnotrawienie pieniędzy podatników i przerost biurokracji? Czy taki premier Buzek czy Miller śpią niespokojnie? Nie sądzę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą, kto mógłby spać niespokojnie, skoro to taki praworządny kraj, że żadnemu politykowi się krzywda stać nie może. Polski system prawny przypomina bowiem plac budowy, na którym każda ekipa układa po swojemu, a każdy majster jest mądrzejszy od poprzedniego. Oczywiście są obszary, w których polskie prawo działa niezwykle skutecznie (jak choćby precedensowe odzyskiwanie majątków poniemieckich na „ziemiach odzyskanych” czy jak ściganie skinów za to, że znieważyli gejów), generalnie jednak traktowane jest ono instrumentalnie przez takich czy innych ludzi władzy (od szczebla gminnego po centralne urzędy państwowe), co tylko potwierdza dość oczywistą tezę, iż Polska to republika bananowa. W tej tradycji swobodnego majsterkowania znakomicie się poczuł aktualny premier, który właśnie doszedł do wniosku, iż super byłoby, gdyby miał w ręku jeszcze więcej władzy niż miał do tej pory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiemy właściwie, po co nieudolnemu premierowi jeszcze więcej kompetencji, skoro bawi się znakomicie na stanowisku szefa rządu, nie robiąc zupełnie nic - może jedynie po to, by doprowadzić do marginalizacji prezydenckiego ośrodka władzy. W tym szaleństwie jednak metoda może być taka, iż na wypadek, gdyby jednak Don Tusco miał zostać jedynie liderem sondaży, to zawsze lepiej zejść ze sceny jako kanclerz niż zostać ponownie utrąconym w drodze na Olimp. Już mieliśmy kanclerza Millera i skończył on wprawdzie nie za ciekawie, lecz nikt nie twierdzi, iż historia musi się powtórzyć, zwłaszcza że, jak widzimy, prorządowe media wychodzą wprost ze skóry, by z afer ciemniaków zostało tylko blade wspomnienie. Don Tuscovi może też chodzić o to, że gdyby zawarło się dil z komuną i ta wystawiłaby w końcu swojego żubra po wszystkich błagalnych modłach zanoszonych do niego przez wszystkich redaktorów komunistycznej „Polityki” oraz dziennikarzy Jedynki, Trójki i kto tam jeszcze serce po lewej stronie ma bijące w „mediach publicznych” i „komercyjnych” - to gdyby czerwony kandydat wygrał (co już prorokują prorocy), to rząd Tusca miałby święty spokój może nawet i na następną kadencję. Natomiast ścieranie się z kandydatem PZPR-u mogłoby przypominać „batalię” Wałka z Kwachem, zaś Tusco w skórze Wałka wolałby się mimo wszystko nie pokazywać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„W logice” tej, że się posłużę cytatem z dzisiejszych wypowiedzi premiera (który nas zostawi w wersji cyfrowej, jak już wiemy – Bogu niech będą za to dzięki – zwłaszcza na tych terenach, gdzie nie działa telefonia komórkowa), jest jednak pewne „ale”. Otóż jeśliby jakieś żywioły społeczne lub aspołeczne jednak zmiotły gabinet ciemniaków, to cała kalkulacja okaże się psu na budę. Niestety, ludzie ciemni nie są w stanie kalkulować tak, by uwzględnić też własną indolencję, omylność i bufonadę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciemnota w polityce nie jest jednak zjawiskiem typowo polskim. Niedawno wybrany przez politbiuro brukselskie sekretarz generalny, gensek, tzn. prezydent, chciałem powiedzieć z Belgii w porywie szczerości wyznał, że nie jest zwolennikiem symboliki narodowej (jak choćby godła) i że należałoby dążyć do zastąpienia jej jednolitą symboliką „unijną”. Oczywiście – jest to postulat cenny i słuszny, a że komuś się może kojarzyć z jednolitą symboliką ZSSR, no to naprawdę nie moja wina. Proponuję jednak, by przy okazji każdy z euroentuzjastów wykonywał kółko na czole jako „znak unii”. Gest stosunkowo nieskomplikowany, a kulturowo może „w logice ordynacji” zawojować niejeden kraj.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;http://www.rp.pl/artykul/2,395110_Scigani_za_krytyke_w_sieci.html &lt;br /&gt;http://www.tvn24.pl/-1,1629833,0,1,prezydent-bez-prawa-weta--bo-wybierany-przez-zgromadzenie,wiadomosc.html &lt;br /&gt;http://www.tvn24.pl/-1,1629832,0,1,natchniony-premier-chce-zmian-w-konstytucji,wiadomosc.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-8359124338863644294?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/8359124338863644294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/w-logice.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/8359124338863644294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/8359124338863644294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/w-logice.html' title='W logice'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-1908905940752389595</id><published>2009-11-19T20:53:00.001+02:00</published><updated>2009-11-19T21:15:23.249+02:00</updated><title type='text'>O kulturze dyskusji</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.eurotelpol.com.pl/l_70/pochod1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 387px; height: 400px;" src="http://www.eurotelpol.com.pl/l_70/pochod1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nic tak człowieka nierozgarniętego, jak ja, nie cieszy, jak kulturalna dyskusja kulturalnych ludzi. Słuchałem sobie dziś takiej w, nieocenionej od czasów gierkowskich, Jedynce PR, kiedy to trzej panowie – jeden z „GW”, jeden z „Le Monde” oraz jeden Anatol Arciuch, który kiedyś miał chwile mądrości i nawet systematycznie go czytałem, dopóki coś mu się na stare lata nie stało (tak jak P. Wierzbickiemu) – wraz z prowadzącym z Jedynki deliberowali sobie na temat „wyborów prezydenta „UE””, pozwalając czasem wypowiedzieć się słuchaczom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak możemy się domyślić, ponieważ wszystkie tego rodzaju dyskusje przebiegają wedle tego samego scenariusza, panowie sobie gawędzą, jak to jest cool, iż państwo narodowe (XIX-wieczne, jak się zwykle przy takich okazjach podkreśla) odchodzi do lamusa, że właściwie nie ma żadnego zagrożenia superpaństwem, że nawet euroentuzjaści już nie wierzą w żadne superpaństwo, no i że generalnie jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – no a czasami dzwonią słuchacze, którzy, jak u K. Strzyczkowskiego w Trójce, tak jakoś los zrządza czy zarządza, że prawie zawsze mają zdanie „jak pan, panie Kubo”. Zdarza się jednak, że na antenę wedrze się jakaś nielegalna dzicz, która nie tylko nie rozumie pradawnej specyfiki mediów publicznych, nie czuje podniosłej atmosfery studia, nie ma pojęcia o kulturze dyskusji z ekspertami w rolach głównych i zaczyna mówić własnym językiem, jakby ktoś jej dał do tego prawo. No więc, ku zgrozie prowadzącego (zawsze wtedy zmienia się ton takiego prezentera, który zniża głos i przybiera postawę na baczność, jakby przy okazji prezentował swój nauczycielski rynsztunek przed jakimś kuratorem oświaty siedzącym za szybą reżyserki), zadzwoniła słuchaczka, prosząc, by panowie w studiu nie wypowiadali się w imieniu wszystkich Polaków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jak zwykle zapadła na chwilę martwa cisza, po czym, gdy DJ odzyskał władzę w nogach i w całym ciele, drgnął i zaczął przyrządzać „rekontrę”: „Ależ, szanowna pani, jest demokracja i w związku z tym są różne głosy w dyskusji”. Pech akurat chciał, iż wszyscy w studiu mówili jednym, euroentuzjastycznym (czy eurorealistycznym, bo entuzjastów jakoś ubyło ostatnimi czasy) głosem, podczas gdy słuchaczka chciała się dowiedzieć, jakimże sposobem Polska może pozostać niepodległym państwem po włączeniu jej w struktury i procedury legislacyjne związane z „traktatem lizbońskim”. Jeden z dyskutantów stwierdził wprost, że za czasów państwa kościelnego nie istniały państwa narodowe i rządził papież, zaś państwa narodowe, które powstały w XIX w. były tylko epizodem historycznym, prowadzący zaś dodał, że w „traktacie” jest przecież klauzula, że można z „UE” wystąpić. Słowem, w krótkich żołnierskich salwach zahukano słuchaczkę i wrócono do kulturalnej dyskusji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat pędzi tak do przodu, że człowiek ledwie się obejrzy, a już ląduje w epoce pieriekowki. Jakże więc do cholery jest z tym postępem?, zastanawiam się. Idziemy, rzecz jasna ku świetlanej przyszłości, a jakoś spoza gór i rzek, zza krzaków i węgła wyskakują wciąż te same gęby zamordystów. Mamy niby coraz lepsze technologie, mamy coraz doskonalsze środki przekazu, a można odnieść wrażenie, że prawdy w tym wszystkim i wolności słowa jest jak na lekarstwo. Nic dziwnego, że wielki i nieśmiertelny „generał Judasz” powiedział kiedyś o III RP, że mu się podoba. Każdemu zamordyście by się spodobała.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-1908905940752389595?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/1908905940752389595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/o-kulturze-dyskusji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/1908905940752389595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/1908905940752389595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/o-kulturze-dyskusji.html' title='O kulturze dyskusji'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-7096639640960018730</id><published>2009-11-19T11:57:00.001+02:00</published><updated>2009-11-19T12:00:04.442+02:00</updated><title type='text'>O rewolucjonistach i rewolucjonistkach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://hubertgajewski.com/wp-content/uploads/2006/02/okladka-machiny.jpg "&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 279px; height: 360px;" src="http://hubertgajewski.com/wp-content/uploads/2006/02/okladka-machiny.jpg " border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak blisko jest od popkultury do rewolucji dowodzi najnowsza „Machina”, która na swej okładce prezentuje jedną z ikon popkultury (w takim sowieckim wydaniu, ale na bezrybiu i to dobre, przecież), czyli J. Senyszyn. Osoba to nie pierwszej ani nie drugiej młodości („były maje, były bzy, byłaś też , dziewczyno, ty...”), wydawcy jednak wyszli z założenia, że po listopadowym numerze poświęconym seksowi (trudno wprawdzie powiedzieć, który z numerów pism popkulturowych nie jest seksowi poświęcony) grudniowy należy ozdobić wizerunkiem kogoś, kto z rewolucją (nie tylko) seksualną się kojarzy - jak zresztą doskonale wiemy, owa osoba zasłynęła śmiałymi występami na rozmaitych „paradach równości”, a więc pochodach nowego proletariatu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumienie czerwonych dla „mniejszości seksualnych” wynika z prostego spostrzeżenia, iż klasa robotnicza zdradziła nieśmiertelne ideały Marksa, Lenina i Stalina, i zwyczajnie wolała burżuazyjne warunki pracy, których niestety, gospodarka centralnie sterowana, nie miała zamiaru zapewnić, jako że związana była z wspieraniem militaryzacji społeczeństwa, tj. walką o pokój. Jeśli więc z klasą robotniczą na pochody już pójść za bardzo nie można, to choćby z proletariatem mniej licznym, ale równie jak komuniści zradykalizowanym, wiemy wszak, że środowiska gejowsko-lesbijskie faktycznie dążą do rewolucji (seksualną mając już za sobą), a więc do wywrócenia tradycyjnego porządku społecznego opartego na normalnej rodzinie i naturalnych relacjach międzyludzkich. To zaś cele są bliskie sercu każdego komunisty, więc i Senyszynowemu także. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Machina” jednak też jest cholernie rewolucyjna (dowiedziałem się o niej ze spotów w rewolucyjnej stacji Chilli Zet, gdzie na antenie specjalizuje się w tematyce seksualnej prezenterka G. Andrychowicz), chyba nawet bardziej rewolucyjna od komunistycznej „Krytyki Politycznej”. Tę ostatnią z nudów i z ciekawości zakupił nie tak dawno mój kumpel i stwierdził, że tam już tematyka „związków gejowskich” dawno przebrzmiała, że rewolucjoniści zafascynowali się tematyką... „dildo”, ale też tak jakoś bez przekonania, bez wielkiej euforii, jednocześnie jakoś tak rozglądają się nieco zdezorientowani i jakby wyeksploatowani, za tym, co jeszcze może być w seksie naprawdę rewolucyjne. No cóż, do tego potrzeba przede wszystkim dużo, dużo zdrowia, a potem oczywiście specjalistycznej opieki lekarskiej lub interwencji chirurgicznej, ale mniejsza może z tym. W tej rewolucyjności z owymi wymienionymi wyżej dwoma tytułami ściga się od długiego już czasu intelektualnie niedościgniona pewna gazeta na de, której naczelny swego czasu kazał się całować w de, ponieważ z tego, co widzę, jest już o krok od zamieszczania zdjęć i filmów pornograficznych na swej elektronicznej stronie głównej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do rewolucyjnej „Machiny”. Otóż ona też już dawno ma za sobą „rewolucję gejowską”, teraz bowiem (link poniżej) oprócz omawiania rozmaitych technik seksualnych i opisywania tego, co nas ciekawego może spotkać np. w klubach gejowskich („erotyczna mapa świata”), zachęca swych czytelników do łączenia się w seksualne wielokąty, czyli mówiąc nieco mniej eufemistycznie, do seksu grupowego. Gdyby tego było mało, to redakcja zastanawia się, jak „poprzez łóżko” skutecznie kroczyć drogą kariery. To listopad. A co w grudniowym numerze, który już jest na półkach? Właśnie jedna z ciotek rewolucji, czyli Joanna S., która ostatnio nieco śmielej stanęła na czele rewolucji antykatolickiej, z którą to z kolei redakcja „Machiny” sympatyzuje od dawna, zasłynąwszy zamieszczaniem bluźnierczych okładek z Madonną czy z klęczącym kolesiem przebranym za kobietę (link poniżej dla osób o mocniejszych nerwach).  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawać by się mogło, że to wszystko już po wielokroć było, a po rewolucji seksualnej lat 70. na Zachodzie polegającej na tym, że wszyscy rewolucjoniści i rewolucjonistki z wszystkimi robili co tylko się dało i wszystkiego spróbowali na wszystkie sposoby, już dalej pójść nie można, a jednak okazuje się, że można, a nawet trzeba, bowiem w krajach takich jak Polska, gdzie młodzi ludzie potrafią jeszcze wciąż uczestniczyć w Eucharystii czy chodzić na pielgrzymki, jest bardzo wiele do zrobienia. Machiny rewolucyjnej więc nie można tak po prostu zatrzymać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.machina.pl/seks.html   &lt;br /&gt;http://deser.pl/deser/1,97052,7268064,Demoniczna_Joanna_Senyszyn_na_okladce__Machiny_.html (uwaga, nie odpowiadam za szkody estetyczne doznane w wyniku oglądania tej okładki)&lt;br /&gt;http://img.interia.pl/rozrywka/nimg/Okladka_Machiny_Tomasz_1092054.jpg&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-7096639640960018730?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/7096639640960018730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/o-rewolucjonistach-i-rewolucjonistkach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7096639640960018730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7096639640960018730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/o-rewolucjonistach-i-rewolucjonistkach.html' title='O rewolucjonistach i rewolucjonistkach'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-8966015086244383363</id><published>2009-11-19T09:26:00.003+02:00</published><updated>2009-11-19T09:42:16.576+02:00</updated><title type='text'>Wizjonerzy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.nie.com.pl/grafika/numery/2006/48/15wspomnienia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 361px;" src="http://www.nie.com.pl/grafika/numery/2006/48/15wspomnienia.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, Chev może więc mieć rację twierdząc, iż gabinet ciemniaków zastosuje najprostszy z manewrów propagandowych, znany już z czasów sowieckich, czyli zwyczajną blokadę informacyjną. Chev, z którym wczoraj dyskutowaliśmy o powodach takiego, a nie innego zachowania ciemniaków wokół epidemii, obstawał przy zdaniu, że ciemniacy prowadzą po prostu politykę sondażową, podczas gdy ja twierdziłem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„problem właśnie w tym, że to nie jest polityka nawet sondażowa - gdyby bowiem dbali Oni o swój PR, to by zabezpieczyli Polaków na sto sposobów i z dużym wyprzedzeniem właśnie na wypadek epidemii, by potem mówić: "widzicie, ludzie? Wszędzie takie pokłosie choroby, a u nas - spokój, profilaktyka była jak należy, wprowadziliśmy szczepienia, zabezpieczyliśmy możliwie największą ilość osób". To by im podreperowało PR na następne dwa lata."”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to zaś Chev odrzekł w te słowy: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;„Ten PR, co go większość naszych speców od tego "fachu" uprawia, sprowadza się do paru chwytów, głównie zaś do "kreowania obrazu"; dosłownie chodzi tylko o to, co będzie na wizji i jaki z niej będzie szedł przekaz [podkr. F.Y.M.]. Wydaje się tym specom, że jak na wizji będzie mile i cacy, to taki będzie powszechny odbiór. Przecież dlatego w czerwcu przenieśli obchody do Krakowa, bo demonstracja stoczniowców bardziej skupiłaby uwagę kamer, niż premier. Nawet nie dlatego, by serio obawiali się jakiejś poważnej rozróby (choć propagandę o "warchołach" puszczali), tylko chodziło o to, kto będzie w centrum uwagi mediów.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś zaś wygląda na to, że Chev słusznie przewidywał, bo „temat epidemii” dosłownie znikł z mediów, jak ręką odjął. Wprawdzie dziś TVN24 informuje nas, że w USA zaproponowano profilaktykę niepodawania ręki przy powitaniu i że ktoś z rosyjskich urzędników wpadł na pomysł, by produkowano modne maski, ale to stosunkowo niewiele jak na niedawne doniesienia o „lawinowym przyroście zachorowań” w Polsce. Lawinę powstrzymała zatem zmowa milczenia w środkach przekazu. To zresztą tak, jak w „GW”, która zwykle „minuta po minucie” potrafi relacjonować przeróżne arcyważne wydarzenia (typu demonstracja gejów), a tu nagle przeoczyła nadanie doktoratu hc Wieszczowi w Krakowie. Możliwe to? Oczywiście. Wystarczy mieć odpowiednie soczewki kontaktowe – one bowiem, jak każdy okular, mogą rzeczy powiększać lub też zmniejszać do mikroskopijnych rozmiarów. A czego oczy nie widzą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sowieckiej Rosji wizjonerzy, którzy zajmowali się właśnie maksymalizowaniem lub minimalizowaniem określonych detali rzeczywistości, szli tak daleko, że potrafili retuszować zdjęcia w taki sposób, iż w epoce A jakiś ważny przedstawiciel klasy robotniczej był na fotografii, a w epoce B (gdy błędy i wypaczenia epoki A już zdiagnozowano), już go na zdjęciach nie można było znaleźć nawet z użyciem lupy. W peerelu takie zniknięcia dotyczyły postaci i nazwisk, które zamiast hołubić władzę ludu pracującego miast i wsi, zaczynały nagle jątrzyć przeciwko „Partii” lub takim czy innym gensekom, twierdzić, że „telewizja kłamie” i inne bluźnierstwa wygadywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Założenie, iż istnieje tylko to, co jest na wizji, wyrasta z pewnej „psychologii tłumu”, do której zwykle odwołują się propagandyści, a ponieważ tzw. piarowcy są zwykle synami lub córkami peerelowskich socjotechników, to dziedziczą oni tę bezcenną wiedzą z dobrodziejstwem inwentarza rozmaitych „sondażowni” zakładanych przez komunę zwłaszcza w latach 80. Uważają owi propagandyści, iż obywatele to pozbawiona rozumu masa, która po odwaleniu pańszczyzny w biurach, fabrykach, szkołach etc., dotarłszy do chałup, zasiada z wywalonymi gałami przed ekranami telewizorów i widzi tylko to, co jest jej pokazywane. Tak myślano za Gierka (zwłaszcza w II dekadzie lat 70.), urządzając telewizję/radio/prasę tak, by kreowała potiomkinowską Polskę „turniejów miast”, „potęgi gospodarczej”, „dobrobytu” i powszechnego zadowolenia obywateli, a jednocześnie by nie istniała Polska kartek na cukier, „wydarzeń radomskich”, pogarszających się warunków życiowych i rosnącego oporu społecznego. Apogeum owej kreacji stanowiła relacja z wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Zainteresowanych odsyłam do „Trybuny Ludu”, niech znajdą informację o wyborze Jana Pawła II (oczywiście ta wiadomość jest, tylko: gdzie i jak skonstruowana; podpowiem, że na pewno nie na pierwszej kolumnie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, strategia propagandowa wyznająca filozofię, iż istnieje tylko to, co na wizji, działała do pewnego czasu, tzn. do tego momentu, w którym to, co było skrywane przez ściemniaczy, widoczne było gołym okiem z okien naszych domów. Strajki i protesty można było do pewnego czasu przemilczać i udawać, że ich po prostu nie ma, jednakże w pewnym momencie było ich już tak wiele, że nawet ślepy mógł je dostrzec. Wtedy zaś propagandyści nie mogli już protestów nie pokazywać, zaczęli więc kreatywnie łączyć pewne zjawiska i tak niedobory na rynku już nie tłumaczono jako „planowe” czy też jako „przejściowe trudności związane z zaopatrzeniem”, lecz w taki sposób, że to „przestoje w pracy” prowadzą do tego, że w sklepach brakuje towarów.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy więc przyjąć, iż wzorujący się na Gierku ciemniacy powiedzą nam za pomocą swoich zaprzyjaźnionych mediów o epidemii, gdy sami będziemy leżeć z gorączką w łóżku domowym lub szpitalnym. Tak samo było przecież z kryzysem ekonomicznym, o którym wspominanie odbierane było jako wywoływanie wilka z lasu i kuszenie złego. Gdy kryzys był widoczny gołym okiem, wtedy ciemniacy przyznali, iż jednak coś takiego jak kryzys rzeczywiście istnieje. Można by się z takiej strategii nawet śmiać, gdyby nie świadczyła ona o szaleństwie ludzi sprawujących rządy – szaleństwie dowodzącym, że ci ludzie są w stanie poświęcić nawet bezpieczeństwo państwa i bezpieczeństwo obywateli za kurczowe trzymanie się władzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumiała jest w tym wszystkim postawa prorządowych dziennikarzy, którzy do tego stopnia są elastyczni, iż nawet nie usiłują „drążyć tematu” epidemii. Od epidemii trzeba trzymać się daleka, żeby się przypadkiem nie zarazić. Wiemy zaś od wielu miesięcy, że świńska grypa w 80% przypadków ma przebieg łagodny (coś jak letni wiaterek na naszej twarzy), jedynie w przypadkach osób z jakimiś dodatkowymi chorobami, może mieć przebieg gwałtowny i prowadzący do zgonu. Czy zaś prorządowi dziennikarze są zdrowi? Tego nawet oni nie wiedzą na 100 procent. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://freeyourmind.salon24.pl/138894,o-ciemniactwie#comment_1922196 &lt;br /&gt;http://www.tvn24.pl/-1,1629410,0,1,na-grype-_-modne-maski-i-zakaz-podawania-reki,wiadomosc.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-8966015086244383363?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/8966015086244383363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/wizjonerzy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/8966015086244383363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/8966015086244383363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/wizjonerzy.html' title='Wizjonerzy'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3026451936379974999.post-7363146256442984590</id><published>2009-11-18T13:12:00.003+02:00</published><updated>2009-11-18T13:38:23.578+02:00</updated><title type='text'>O racjonalności państwa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZtNem8584nI/Ry3z9_mG4lI/AAAAAAAAAh4/eIcC4Utq4N0/s400/bureaucrat.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 350px; height: 340px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZtNem8584nI/Ry3z9_mG4lI/AAAAAAAAAh4/eIcC4Utq4N0/s400/bureaucrat.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ł. Warzecha wysmażył taki piękny tekst o racjonalności, że zamiast dalej rozwodzić się o ciemniactwie, postanowiłem właśnie o jakichś mądrościowych aspektach państwa i jego instytucji powiedzieć. To w ogóle jest temat niezwykle obszerny, więc w granicach bloga można go najwyżej zarysować, można jednak wskazać przynajmniej na podstawy konstrukcji mądrego państwa, by w ten sposób ideę jego racjonalizacji i państwa, i porządku społecznego do debaty wprowadzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa nie jest prosta (jak zwykle z fundamentalnymi kwestiami bywa), ponieważ ludzie, co się zajmują konstruowaniem państw i porządków prawnych, nie są zgodni, co do tego, kim jest człowiek i jak należy patrzeć na wspólnotę ludzką. Jedni uważają, że przeciętnego zjadacza chleba należy wychowywać by np. dojrzał do demokracji, inni zaś sądzą, że obywatele, jeśli im urzędnik ani jakiś policjant na głowę nie włazi, potrafią się całkiem sensownie urządzać i porządek państwa na tym tylko zyskuje, a nie traci. Ja uważam, że najważniejsze przy konstrukcji mądrego państwa jest to, co obowiązuje w obszarze opieki medycznej, czyli primum non nocere. Dopóki bowiem nie czujemy, że ktoś nam szkodzi, dopóty nie zastanawiamy się nad tym, jak tej szkody unikać lub jak szkodnika zneutralizować (ew. wyeliminować).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że ten typ myślenia wykazuje też Warzecha, pisząc o tym, że współczesny Polak egzystuje w dżungli przepisów i sporą część życia spędza na przedzieraniu się przez nie i na minimalizowaniu strat poniesionych w wyniku wpakowania się w tę czy inną pułapkę prawną lub urzędniczą. Im mniejsze bowiem człowiek ma pole manewru, tym bardziej zaczyna kombinować. Wiedzą to więźniowie, którzy latami obmyślają plany ucieczki np. poprzez podkop wykonany łyżkami. Przykład więźnia wcale nie jest przesadzony, ponieważ obywatel może z czasem czuć się we własnym państwie jak w więzieniu, do którego rygorów musi się stosować, bo jeśli nie, to spadają na niego coraz to dotkliwsze kary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy państwo jest mądrze skonstruowane? Powiedzieliśmy sobie, że po pierwsze, gdy nie szkodzi obywatelowi. Po drugie, gdy jest praworządne, a więc, gdy jego instytucje (i zależności między tymi instytucjami a obywatelami) rządzone są ideą sprawiedliwości, nie zaś poddane są nepotyzmowi, kaprysowi, kolesiostwu etc. Po trzecie zaś, gdy nie marnotrawi wysiłku, pieniędzy, pracy, czasu obywateli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możemy więc powiedzieć sobie szczerze, że mamy głupio skonstruowane państwo i stąd też mocujemy się w jego strukturach jak pacjent psychiatryka z kaftanem bezpieczeństwa. Nic też dziwnego, że wielu polityków, urzędników państwowych etc. czuje się w takiej sytuacji jak ryba w wodzie, ponieważ przeciętny obywatel nie dysponuje możliwościami „wywinięcia się” z tego kaftana. A im bardziej wierzga, tym więcej „sanitariuszy” się zbiega, by go uspokoić. Spokój społeczny wszak to rzecz święta. Może być biednie, może być głupio, może być nawet epidemia, byleby spokój panował. Wtedy bowiem, tj. w atmosferze spokoju rządzący mogą procedować nad tym, jak nam przychylić nieba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Irracjonalność państwa bierze się zwykle z głupoty samych polityków, którzy częstokroć przypominają (nie tylko z wyglądu i zachowania) stado baranów, które poza wyżerką nie dostrzega nic sensownego na tym świecie, a zasiadają w rozmaitych instytucjach, bo ich tam pchnął wicher dziejów, a nie jakiekolwiek kompetencje (i nawet się z tym specjalnie nie kryją). Drugim powodem irracjonalności państwa jest cynizm i spryt polityków. Obok stada baranów są bowiem poganiacze, którzy dokładnie wiedzą, jak zepsuć procesy legislacyjne, jak zepsuć poszczególne instytucje etc., słowem, jak manipulować konstruowaniem państwa, by przynosiło ono profity establishmentowi. Trzecim zaś powodem jest głupota samych wyborców, którzy niewiele wiedząc o Bożym świecie, zdają się albo na baranów, albo na cyników, sądząc, że „jakoś to będzie”, czyli że z czasem państwo jakoś się zreperuje. Zakładanie, że od kopania w karoserię naprawi się zdezelowane auto, albo że od walenia pięścią w telewizor zrobi się lepszy obraz, jest wyrazem wyjątkowego zrozumienia tychże wyborców dla skomplikowanej materii polskiego państwa – no ale tak jak kiedyś powiedział Wałek o wujku Bronku, wujku Tadku etc. „tylko takie konie miałem”, to i Polska tylko takie konie ma w postaci wyborców. Ci wyborcy nie są w stanie pojąć np., że jeśli polityk uważa, iż rosnący fiskalizm jest dobry dla państwa (wzmacnia je), to tak naprawdę uderza przede wszystkim w kieszenie obywatela, a więc, de facto, osłabia państwo. Biedny i zahukany przez urzędasów czy służby mundurowe  obywatel nie jest bowiem żadnym filarem państwa, lecz trzciną na wietrze, mówiąc językiem Pascala. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Racjonalne, mądre państwo możliwe zatem jest dopiero wtedy, gdy nie tylko zostaną uzdrowione jego struktury, ale i gdy sam obywatel zostanie wyedukowany, by mieć mądry, krytyczny osąd tego, co z nim (państwo i establishment) wyrabiają. Czy jednak ktoś widział  w III RP taką edukację, by zmierzała do wykształcenia mądrych obywateli? Wystarczy wziąć do ręki pierwszą lepszą gazetę czy włączyć pierwszą lepszą stację telewizyjną, by człowiekowi robiła się głowa mała i by dostawał szmergla :)      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://lukaszwarzecha.salon24.pl/138928,korupcja-bywa-racjonalna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3026451936379974999-7363146256442984590?l=centralaantykomunizmu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/feeds/7363146256442984590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/o-racjonalnosci-panstwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7363146256442984590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3026451936379974999/posts/default/7363146256442984590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2009/11/o-racjonalnosci-panstwa.html' title='O racjonalności państwa'/><author><name>Free Your Mind</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04048167217637789311</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='08037256458134413893'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZtNem8584nI/Ry3z9_mG4lI/AAAAAAAAAh4/eIcC4Utq4N0/s72-c/bureaucrat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry></feed>