05-01-2009

Home sweet home


Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :), ogłaszam więc wszystkim PT. Czytelnikom mojego bloga, że odtąd to będzie miejsce centralne, z którego wychodzić będą wstrętne wszelkim komunistom i postkomunistom treści, i tutaj będę urzędował jak szlachcic na cyber-zagrodzie.


Przyznam szczerze, że łudziłem się, iż sprawy z salonem24 zakończą się inaczej. Minęło już jednak tyle czasu, że dłuższe czekanie na jakieś otrzeźwienie redakcji s24 nie ma chyba sensu. Przez chwilę korzystałem z uprzejmej gościnności Niepoprawnych i Blogmediów24, gdzie moje posty były bezpośrednio przeze mnie publikowane, sądzę jednak, że najlepszym rozwiązaniem jest uruchomienie własnej antykomunistycznej centrali, z której zaprzyjaźnione platformy blogerskie będą agregować moje posty (o ile okażą się intrygujące, oczywiście), zaś ja będę miał przynajmniej ten komfort z odpowiadaniem na komentarze, że nie będę musiał skakać po kilku miejscach naraz :)


Witam zatem w nowym miejscu i zapraszam wszystkich, którzy czytywali mnie na s24 :)


Free Your Mind

Poniżej zamieszczam moje refleksje (opublikowane już w Cafe Śródmiejska w Mieście Pana Cogito (www.polis2008.pl)) skierowane do prof. Rafała Brody i w jakiejś mierze uzupełniające to, co napisałem we wstępie do mojego nowego bloga:
Szanowny Panie Profesorze,

chcąc nie chcąc, muszę przyjąć rolę „adwokata diabła” i mimo wszystko (tj. mam na myśli dotychczasową blokadę nałożoną przez redakcję s24 na inicjatywę nazwaną Miasto Pana Cogito) bronić I. Jankego i jego platformy blogerskiej. Zdarzyło mi się to zresztą niejednokrotnie, ponieważ wypowiadałem się z uznaniem na łamach s24 dla pionierskiej pracy Jankego w tej właśnie materii, tj. w pomyśle utworzenia miejsca konsolidującego dziennikarzy i blogerów - i nawet, jeśli można mieć zastrzeżenia, co do samej publicystyki tego dziennikarza, to tak czy tak pozostanie mu „palma pierwszeństwa”, jeśli chodzi o rozwój tzw. dziennikarstwa on-line i przemian w polskich mediach.


W ten sposób jednak zmuszony jestem nieco głębiej wejść w historię s24, a wolałem tego uniknąć. Postaram się jednak być w miarę łagodny w ocenach. Otóż s24 przeszedł kilka faz rozwoju (nie chodzi mi oczywiście o kwestie techniczne). Zrazu stanowił miejsce rzeczywistego starcia dziennikarzy z bardzo różnych mediów oraz blogerów z bardzo różnych stron :), z czasem jednak s24 ujawnił, jak głębokie są podziały szczególnie w środowisku dziennikarskim. Przedstawiciele „GW” odeszli, „strząsając pył ze stóp” (dziś nazywają s24 „psychiatrykiem24” – ot taka, wesoła frazeologia a la Czerskie Ministerstwo Prawdy), ale, co ciekawsze, wnet zaczęli też znikać dziennikarze „Rz”, tłumacząc się koniecznością przeniesienia na blog tego dziennika. Kolejną odsłoną s24 była walka „armii czerwonej” z blogerami prawicowymi, takimi jak kataryna, galba etc., w której to walce nie przebierano w żadnych środkach (w przypadku kataryny nawet znaleźli się specjaliści szukający jej danych personalnych oraz adresu domowego). Trzeba przyznać, że admini s24 przyglądali się temu z całkowitą niemal obojętnością. Potem, gdy blogerów prawicowych nie dało się ani ogniem, ani mieczem wygnać z s24, ostentacyjnie opuścili portal lewacy, ciągnąc za sobą, nie wiedzieć czemu, paru autorów o nielewackiej proweniencji (ci zresztą wnet powrócili do s24, a jeden, jak Jacek Jarecki, niemal z hukiem z lewacką platformą się pożegnał) – po jakimś zresztą czasie nastąpił stopniowy comeback także lewaków, znudzonych mieleniem własnych myśli. Potem były wielkie awantury z Pawłem Paliwodą i Wojciechem Wybranowskim (po raz kolejny ujawniające drastyczne podziały w środowisku dziennikarskim), a później secesja blogerów w ramach Niepoprawnych i Blogmediów24. Jeszcze można by dorzucić niedawną, listopadowo-grudniową historię powstawania Miasta Pana Cogito, ale może ją akurat przemilczę :).


Trudno właściwie powiedzieć, czy i kiedy był „złoty wiek” s24, ponieważ fenomen medialny portalu Jankego można by patrzeć z różnych stron i różnych aspektów. Czy był to czas, gdy na stronie głównej królowały takie znakomite pióra, jak kataryna, tad9, Rekontra, Rolex, czy okres fotograficznych szaleństw urządzanych przez Uczennice VII LO i Yarroka, czy czasy pokazów walk intelektualnych „samuraja Paliwody” – dość że miał s24 swoje wielkie chwile, kiedy przetaczała się przez niego burzliwa (i czasami niezwykle ostra, ale przynajmniej szczera) debata publiczna i codziennie niemal można było złowić teksty zmuszające albo do refleksji, albo do zdrowego śmiechu. Wszystko to jakoś wytrzebili arcygorliwi, ultrainteligentni admini „walczący z chamstwem” w taki sposób, że konsekwentnie eliminowali „prawą stronę” debaty, a przymykali oczy na wulgarne i nieraz wyjątkowo podłe teksty „lewej”.


Nie wiem, co zaważyło na tej polityce „wywalania niewygodnych autorów” – sam Janke niewiele na ten temat pisze, zaś głosów aminów nawet nie warto słuchać. Wszystko to zresztą odbywało się w jakiejś podsycanej przez tych adminów (i być może jakichś dodatkowych „życzliwych” doradzających Jankemu) atmosferze „rozwalanej od środka” twierdzy. Redakcja s24, mimo konkursów, w których wysoko lokowali się autorzy s24, mimo „imprez zapoznawczych” itd., nie chciała przyjąć do wiadomości, że o sile s24 przesądza jego różnorodność, ale i jakość publikowanych tam tekstów. Siłą s24 byli wyłącznie jego najlepsi autorzy – nic i nikt więcej. Mam wrażenie, że z czasem zapanowała tam filozofia „zarządzania zawartością”, która sprowadza się do konstatacji, że nawet, jeśli odejdzie paru ważnych publicystów, to i tak na ich miejsce przyjdzie stu innych. Problem jednak w tym, że stu grafomanów nie wypełni miejsca po kilku znakomitych autorach – i nie trzeba być ani wielkim dziennikarzem, ani wielkim biznesmenem, by to zrozumieć. Niewykluczone, że jest to w ogóle bolączka polskiego podejścia do talentów (wszechobecna w wielu miejscach pracy), sprowadzająca się do postawy: „jeśli ci się nie podoba, to won – zastąpi ciebie wielu innych”. Polska ma bowiem „świetną rękę” do marnowania ludzkiego potencjału, zdolności, aspiracji, ambicji, zapału i siły. Owocuje to potem w taki sposób, że „mierni, ale wierni” wygrywają przeróżne „wyścigi szczurów” :). „Taka gmina”, jak mówi piosenka.


Zdrowy rozum nakazywałby za wszelką cenę zatrzymywać w s24 tych autorów, którzy skupiają wokół siebie najwięcej komentatorów, którzy przyciągają najwięcej czytelników – nawet, jeśli są „kontrowersyjni”. Zresztą, samo to określenie w dzisiejszej Polsce to jakaś wielka kpina w kontekście tego wszystkiego, co potrafi wyrabiać i mówić choćby jeden z niesławnych posłów, dyżurnych błaznów jednej z niesławnych partii, którego nazwiska nie chcę przywoływać lub w kontekście tego, co publikował i publikuje tygodnik założony przez jednego z czołowych piewców junty Jaruzelskiego. Ale mniejsza z tym.


Ja osobiście chciałbym wierzyć, że Polakom bardziej potrzeba pokoju i racjonalnej debaty, aniżeli wojny i połajanek, ale być może jest to jedynie „wishful thinking” z mojej strony. Oto niedawno s24 (po wojence z POLIS) rozpętał prawdziwą wojnę z www.blogmedia24.pl - i już nie wchodząc w detale całej tej historii, warto zacytować jedną z uwag wyrażoną przez admina s24. Powiedział on bowiem tak: „każde wejście na inne serwisy, a nie na s24, to stracone pieniądze” (http://www.blogmedia24.pl/node/6942; dyskusja pod postem Maryli), dając w ten sposób wyraz dość zdumiewającej postawy, świadczącej bowiem o tym, że dla redakcji s24 każda formuła publikowania poza s24 jest traktowana jako… zamach na s24. Byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie było traktowane ze śmiertelną powagą. Przyjmując ten punkt widzenia należałoby odtąd zwalczać jakiekolwiek formy blogowania niezwiązanego z s24 (!). Jest to zarazem pragnienie jakiejś całkowitej monopolizacji debaty publicznej w Sieci i to monopolizacji bardzo niezdrowo wyglądającej, no bo z jakiej racji jakiś młody admin, który raczej powinien jeszcze się pilnie wsłuchiwać w głosy starszych od siebie publicystów, admin (nawet popularnego) publicystycznego portalu ma sobie uzurpować prawo do stawiania takich tez? Czy poczucie misyjności s24 nie doprowadziło do jakiejś patologii w patrzeniu na nowe media?


Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że prawdziwa konkurencja, jaka wyrosła na boku salonowi Jankego, tj. ewidentnie lewicowa „redakcja.pl” - pozostała w tym wszystkim zupełnie niezauważona. Oczywiście istniało już dotąd wiele „blogosfer dziennikarskich” (choć brzmi to jak kalambur; po dziś dzień nie za bardzo wiem, po co dziennikarze tworzą swoje multi-blogi pod macierzystymi tytułami czy stacjami – chyba że środowiskowa megalomania jest tu jakąś podpowiedzią – ruch na tych pseudoblogosferach jest mizerny stosownie do zawartości pisanych tam tekstów), ale „redakcja.pl” małpuje pomysł Jankego i robi to w nieco lepszym stylu niż s24, tzn. wykorzystuje nowocześniejsze rozwiązania techniczne i graficzne. Poza tym (przynajmniej na razie) nie otwiera ona swoich „murów” wszelkiej maści grafomanom (zwłaszcza w bardzo młodym wieku), którzy z samego faktu, że istnieje możliwość publikowania w Sieci, poczuwają się do obowiązku ogłaszania swoich „refleksji” całemu światu[1]. Rzecz jasna, to, że lewicowe środowiska dziennikarskie się „grupują”, by dawać odpór innym środowiskom, świadczy po raz kolejny o całkowitym oderwaniu tych pierwszych od rzeczywistości i nie tylko jakiejś manii prześladowczej, ale i zupełnie niezrozumiałym wyobrażeniu o „wadze” myśli lewicowej, której generalne przesłanie nie zmieniło się przecież od czasów „Nowych Widnokręgów” w 1939 r. Mniejsza jednak i z tym :).


Czy Janke z całej tej apokalipsy wyciągnie jakieś wnioski na przyszłość, nie wiem. Przyznam Panu, że pisałem prywatnie do niego, sugerując ponowny namysł nad ostatnimi wydarzeniami, ale nie wiem, czy moje wołanie nie jest już spóźnione. Nie chodzi zresztą o samego Jankego. Muszę przyznać, że dziennikarze mający jako takie jeszcze pojęcie o świecie, w ogóle nie rozumieją ani fenomenu blogosfery, ani tego, że prawdziwi blogerzy to nie amatorzy, których można poganiać jak stażystów w redakcji. Jakby tego było mało, to ci rozgarnięci (bo nierozgarniętych pomijam, jak się Pan domyśla) dziennikarze nie pojęli jeszcze, że blogerzy (mimo że stanowią swego rodzaju krytyków mediów) są sprzymierzeńcami tych pierwszych w walce o lepszą Polskę. Jeśli zaś konsekwentnie się spycha blogerów do off-u, to nie wróży to dobrze dziennikarstwu, dodam jednak od razu, że blogerom nie jest to w stanie w niczym zaszkodzić – oni znajdą swoje drogi dojścia do czytelników. Warto cały czas przypominać, że przed nadejściem do Sieci dziennikarzy, byli już w niej właśnie blogerzy, jako komentatorzy tego, co się dzieje w świecie mediów, polityki etc.


Raz jeszcze jednak powtarzam, wbrew temu, co Pan był łaskaw napisać, że Miasto Pana Cogito nie jest wyłącznie inicjatywą blogerską i nie jest skierowana wyłącznie do blogerów. Zamierzeniem naszym jest łączenie różnych środowisk i wypracowanie forum do szerokiej debaty wokół spraw polskich (oczywiście na gruncie antykomunizmu i katolicyzmu). Chciałbym, by się włączyły w tę debatę środowiska naukowe, literackie, a nawet polityczne – ponieważ takiej debaty Polsce bardzo brakuje. Mamy rosnące, jak sądzę, poczucie rozdrobnienia wielu środowisk i zamykania się we własnych granicach. Prowadzi to do nieustannych erupcji podejrzliwości, a czasami nawet wrogości. Musimy umieć pokonywać nasze (czasami irracjonalne) uprzedzenia, pamiętając o tym, co stanowi dla nas cel nadrzędny, a jest nim, normalna, niepodległa, silna, dająca nam powód do narodowej dumy, Polska. Nie zaś „państwo tymczasowe”, „republika kolesi”, „żerowisko sitw”, jakie nam zafundowano po 1989 r. i którego 20-lecie, o zgrozo, chce się świętować w tym roku.



Musimy umieć się łączyć wokół tego, co najważniejsze. Jeśli utoniemy w sporach o drobiazgi, zginie obraz tego, co chcielibyśmy osiągnąć – piszę to także ku rozwadze red. Jankego, którego inicjatywę traktowałem przez długi czas, jako bardzo wartościową i przydatną dla Polski.


Dziękuję raz jeszcze za Pański głos, mając nadzieję, że te moje refleksje jakoś go skromnie uzupełniają.


Z serdecznymi pozdrowieniami,
Free Your Mind

[1] Do takiego stanu rzeczy zresztą przyczynił się sam Janke, nakłaniając otwarcie „młodych” do publikowania w s24. No więc, przyszła „młodość” i „zaśpiewała” :).

42 komentarze:

natenczas.blog pisze...

Witaj FYM :)

Dobrze zrobiłeś uruchamiając swojego bloga,ale...nie licz na to,że ludzie tak często będą odpowiadać w tym miejscu,jak chociażby na bm24.pl.
Takie mam odczucie i nie denerwuj się za te słowa.
Nie piszę w złej wierze,ale z powodu tego,że częściej bywam na bm24 i tam mi się Ciebie lepiej czytuje,a najlepiej,niestety,było na S24.
Lecz nie żal mi tego Shalomu :)

Pozdrawiam
natenczas

Free Your Mind pisze...

natenczas,

witaj, witaj, ale nie sądzisz chyba, że ja bloguję po to, by mieć jak najwięcej odwiedzin? To chyba jest proces odwrotny - ludzie mnie odwiedzają, bo lubią czytać to, co piszę i jakoś to cenią - więc naprawdę się nie martwię :) A salon24 już najlepsze lata ma najwyraźniej za sobą. Trochę na własne życzenie, aczkolwiek najbardziej destrukcyjną rolę odegrali admini.

pozdr

dydek pisze...

wszystkiego dobrego na nowej drodze!
Tylko błagam - zmień Autorze tło na bardziej przyjazne...
Białe na czarnym czyta się okropnie:)

Pozdrowienia

natenczas.blog pisze...

FYMie,zgoda.

Platforma bardzo dobra,moze , przynajmniej mnie się tak wydaje najlepszą byłaby http://wordpress.com/ , z doświadczenia , a i możliwości większe.
Wybór należ puki co do Ciebie.
Jak w reklamie :)
Mam propozycję byś zmienił troszkę skórkę,zbyt żałobna i ciężko się czyta.Na jaśniejszą.

Pozdrawiam
natenczas

MGlinski pisze...

Sprawdzam jak to działa.
S24 to był (i jest) dobry interfejs graficzny.
Daj agregat na BM24.
Czarno tu fakt, ale da się zrobić.
Powodzenia na nowym miejscu.

Free Your Mind pisze...

dydku,

celowo dałem czarny podkład, żeby mi monitor nie jarzył po oczach, a Ty już marudzisz :)

pozdr

Free Your Mind pisze...

natenczas,

na wordpressie zbyt długo trwały formalności - nie mam na to czasu :) pomyślę nad zmianą koloru - może różowy? :P

pozdr

Free Your Mind pisze...

MGlinski,

jeszcze jeden komentarz na temat tła i zrobię wszystko na czerwono jak na sowieckiej fladze :)

Pozdr

natenczas pisze...
Ten post został usunięty przez autora.
Free Your Mind pisze...

natenczas,

czuję się, jakbym wyjeżdżał w jakąś daleką drogę, a przecież w domu siedzę :)

pozdr

natenczasblog pisze...

W takim razie,powodzenia :)

noblog pisze...

Witaj Free!
Czytałam tekst w Mieście :) Szkoda faktycznie, że sprawy się tak potoczyły. Swoją drogą mamy do czynienia z kolejną fazą na S24 - wczoraj grozono wszystkim blogom, które miały linki do Blogmedia24.pl ;) Ciekawe jak to się potoczy....
Pozdrawiam

Joanna K. pisze...

Witam!
Cieszę sie, ze Pana znalazłam :)Wie pan, FYMie, jednak jestem konserwatywna na tyle, ze żal mi S24, było wiele w jednym i fajnie się miało w "ulubionych" co się chciało, reszta i tak nie interesowała.
Cieszyłam się z bm24, teraz z POLIS - ale czy naprawdę warto tak się miotać, jak kwiatek w przerębli?
Kształtujemy tą swoją prawicowość w "sferze", profilujemy i w rezultacie mamy totalną rozsypkę.
A biedaczek internauta zachowuje się jak kosmonauta bo już stracił orientację gdzie kogo szukać....
eh, pozdrawiam
Joanna K.

Rzepka pisze...

Dydek ma rację. Czytanie dłuższych tekstów na "kontrze" męczy wzrok. Sam się przekonasz ;)

Dlatego ja będę je czytał na Blogmedia24 :))

Pozdrowienia :)

Free Your Mind pisze...

noblog,

niestety, tempus fugit, więc człowiek jakieś decyzje musi podejmować :) A co dalej zrobi s24 to już raczej mało mnie interesuje po tym wszystkim, co już się stało;

dzięki za odwiedziny - mam nadzieje, że nie pierwszy i ostatni raz :P

pozdr

Free Your Mind pisze...

Rzepka,

na razie mnie nie zmęczyło, no ale dobra, jak się zmęczę, to odpuszczę i zmienię tło :)

Pozdr

Free Your Mind pisze...

Joanna K.

wie Pani, czasami jest konieczność osiedlenia się na stałe po błąkaniu się tu i tam. POLIS jest inicjatywą wielu osób i nie chciałem tam mimo wszystko tworzyć bloga, który z reguły ma charakter doraźny, częstokroć bardzo jajcarski, nie zawsze warty eksponowania w tak szacownym miejscu. W POLIS najwyżej będę wrzucał do Radia Tyrana teksty nad którymi się wybitnie namorduję :) Tu zas mam pole do wolnej amerykanki, którą zawsze sobie w blogowaniu ceniłem, jak Pani na pewno wie.

Też żałuję, że sprawy z s24 tak się potoczyły, ale proszę mi wierzyć, wyciągałem rękę do zgody, mailując do Jankego o jakieś polubowne zakończenie sporu. Nie mogę jednak czekać w nieskończoność, a nie mam zamiaru zdawać się ponownie na łaskę/niełaskę jakichś adminów, którzy czują się władni decydować o sprawach, o których nie mają zielonego pojęcia. Admini w s24 nigdy mnie nie lubili, czemu dawali wielokrotnie wyraz - teraz więc moga odetchnąć z uglą - już nie będę im zawadzał.

Prowadzenie na własną rękę bloga to przynajmniej całkowita swoboda działania, bez czekania, czy ktoś łaskawie "wrzuci na SG", czy nie (i kiedy). Co do rozdrobnienia, to ma Pani rację - ale też dlatego POLIS powstało jako swego rodzaju propozycja jednoczącego działania. Są zresztą już tego efekty. Pojawili się w Cafe Śródmiejska: Z. Łabędzki i R. Broda na przykład, sądzę więc, że wnet pojawią się też przedstawiciele innych środowisk.

Pozdr

Junona pisze...

Witaj, FYM'ie,

przechadzam się noworocznie w różnych miejscach, i widzę - zmiany, zmiany, zmiany.
I dobrze. Panta rhei...

Wśród tych zmian, odnotowuję również istnienie Twojego nowego blogu. Warto mieć "swój kawałek podłogi", nawet gdy się go nie prowadzi regularnie tak jak niektórzy z Was, a tylko zagląda, by zdjąć pajęczynę :) Lub gdy jakaś myśl przydusi i dopomni o wypuszczenie w eter.

Życzę Ci powodzenia w uprawianiu swojego poletka, ale - by być do końca szczerą, a taką zwykłam być - Twoja odpowiedź na prośby o zmianę koloru strony rozbawiła mnie i zdziwiła zarazem. Twoi Goście sygnalizują Ci, że męczy ich to tło, a Ty im odpowiadasz: (skrót) że jeśli Ciebie samego zmęczy, to rozważysz ewentualność zmiany kolorystyki :)
Bez komentarza...

Jeszcze raz gratuluję POLIS, piekna sprawa (sam zamysł, "patronat", etc.) Widzę, że otwieracie się na komentarze. To dobrze, bo tchnięcie żywej komunikacji w to miejsce znacznie je uatrakcyjni. Wierzę, że w końcu znajdę czas i chwilę skupienia, by u Was, w POLIS, rozejrzeć się bardziej aktywnie.

Szczęścia w Nowym Roku!

Junona pisze...

no!
Od razu milej :)

Życzę dalszego, radosnego "dopieszczania" swojego gniazdka...

pozdrawiam

Free Your Mind pisze...

Junono droga,

wiesz, można na te dąsy komentatorów spojrzec też od strony gospodarza, któremu w progu mówi się: co ty chłopie, chałupy nie wysprzątałeś?
Trochę przekomarzania się nie zaszkodzi, ale, jak zapewne zauważyłaś, tło ewoluuje, więc jestem doprawdy elastyczny. Długo Cię nie widziałem, więc tym bardziej pąsowieję na Twój widok :), natomiast ptaki ćwierkają, że coś dla POLIS teraz piszesz do styczniowej odsłony Miasta, co niezwykle mnie cieszy.

Ściskam Cię serdeczenie w nowym roku 2009 :)

Raz jeszcze dzięki za odwiedziny.
Pozdr

Free Your Mind pisze...

Junono,

no sama widzisz, że wcale taki zły nie jestem :)

Pozdr

Joanna K. pisze...

Przeczytałam, zrozumiałam, dziękuję.
pozdrawiam Noworocznie, oczywiście

Free Your Mind pisze...

Joanna K.,

wielkie dzięki i zapraszam do stałego odwiedzania :)

Pozdr

Gemba pisze...

Witaj Free.

Nie ma jak w domu. Cieszę się, ze Cię znalazłem. Przyznam, że będzie mi brakować atmosfery S24, ale elastyczny jestem więc przywyknę do Twojej nowej centrali.
Powodzenia.

Pozdrawiam.

Free Your Mind pisze...

Gemba :)

Macieju, cóż poradzić. Tam, gdzie Cię nie chcą i gdzie dają Ci to wprost do zrozumienia, nie będziesz siedział w nieskończoność.

Czas idzie naprzód, trudno. Naprawdę chciałem to wszystko zakończyć polubownie,

pozdr

Gemba pisze...

Free,
Z nowego salonu wieje nudą. Miałeś tam drugą po Maryce czytalność i ponad 1,5 mln. wejść - innymi słowami - dla S24 FYM był dojną krową. Nie pojmuje więc polityki Igora. Ale teraz to jego zmartwienie.
Rolex też praktycznie przestał pisać, może publikuje gdzieś poza S24. Wiesz coś o tym?

Pozdrawiam.

Free Your Mind pisze...

Gemba,

nie wiem, co z Rolexem. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie napisze coś znowu dla POLIS :)

Pozdr

innewidoki pisze...

będę tu bywał :)

Free Your Mind pisze...

innewidoki,

OK :)

pozdr

triarius pisze...

B. dobra decyzja, o ile mogę coś na ten temat powiedzieć.

Powodzenia!

Free Your Mind pisze...

triarius,

Bóg zapłać za wsparcie :)

Pozdr

Dzisiaj pisze...

Szanowny FYMie

Nareszcie! Gratuluję własnego kąta i wpisuję w ulubione. Rozróba na s24 w iście lemingowym, wykształciuchowym stylu – oni mają padają na twarz tylko przed Owsiakiem czy Bartoszewskim, dobre pióra (bo przecież pisze Pan piórem?) mają za nic, bo niby skąd mają wiedzieć, że są dobre?
Mam nadzieję, że gości aktywnych i takich jak ja - czytających jeno - Panu nie zabraknie.

Życzę powodzenia, mądrych oponentów i pokory (to tak dla równowagi bo nakadziłem chyba trochę :)

Bożego Błogosławieństwa na ten rok!

Free Your Mind pisze...

Dzisiaj,

dziękuję za odwiedziny i postaram się zastosować do zaleceń :), zaś życzenia szczerze odwzajemniam :)

Pozdr

Hiob pisze...

Cześć Free

życzę powodzenia
ps.czerwony to radziecki,a kurna od kiedy?
to oni nas jeszcze ten tego....?

jerry_beck pisze...

no naszukal sie czlowiek nowego wpisu FYMA i gdyby nie wpis Maryli nie wiem czy byn znalazl -:)...to sie musialo tak skonczyc, takze uwazam ze Salon upada i moze tego nie widza, ale odejscie kilku blogerow takich jak Pan to koniec tamtej platformy, bo na kogo tam warto bedzie wejsc na RRK?....przydaloby sie by ten wpis znalazl sie na salonie, jako pozegnalny post razem z linkami do nowych inicjatyw, bo jestem pewien ze wciaz trafia tam mnostwo zablakanych dusz szukajacych nowych wpisow FYMa...

Habakuk pisze...

Szukałem i znalazłem.
Życzę wiele dobra

Free Your Mind pisze...

Hiobie,

ale kto kogo?, jak pytał Lenin :)

Pozdr

Free Your Mind pisze...

jerry beck,

ale przecież chyba ludzie wiedzą, że istnieją blogmedia24 i niepoprawni, gdzie ukazywały się moje wpisy przez czas po Wigilii. A poza tym jest POLIS, z którego drogi wiodą do tylu miejsc - także i do mojego bloga :)

Pozdr

Free Your Mind pisze...

Habakuk,

cieszę się, że szukałeś i że znalazłeś :)

Pozdr

Hiob pisze...

FYM

jakby nie patrzeć,czerwony(a) jak krew jak miłość,jeśli jedno z drugim łączyć,raz Maty rodiła,czyli warto za nią umierać :*
pozdrawiam ciepło

Free Your Mind pisze...

Hiobie,

ja też ciepło pozdrawiam :)

Maria pisze...

Witaj FYM - cieszę się, że Cię w końcu odnalazłam!
Salon bez Ciebie to nie salon...
Pozdrawiam serdecznie!

Prześlij komentarz